Woczraj postanowiłam zmenic podejście do mojego męża.
I wczoraj metoda ta bardzo pomogła mi w egzystencji jednak dzisiaj mimo jaszczerszych chęci no nie wyszło zupełnie tak dobrze jak bym chciała. Ale ważne, że cokolwiek wychodzi.
Czepiam się ( tak twierdzi mój hazbond) i to główny powód problemów.
Możliwe, ma racji ale jak tu się nie czepiać jak codziennie trzeba po kimś sprzątać i to za darmoche.
ktoś powie, że cie utrzymuje przecież, chodzi do pracy itd.
to niech ten ktoś mi powie co ja w takim razie robie ?
Pewnie jestem na wakacjach. siedze na słonku i se drinole popijam.
Wiem, wiem kiedyś to było dużo trudniej pranie robiło się ręcznie , nie było pieluch jednorazowych itd. Ale jak spogladam na prace mojego hazbonda to ja zasuwam dużo ciężęj i to do mnie są pretensje jak zapomne o podaniu witaminy D małej, że dziecko ma anemie i że jej paznokcie tak szybko urosły albo nie urosły albo oczko ma czerwone i czemu ma czerwone i cały czas coś.i kto tu kogo się czepia. a ja sobie chce ułatwić życie.
dzisiaj np moja kochana córunia dała mi godzine na posprzątanie mieszkania. i udało sie
60% wykonane. reszta jak zwykle wieczorem jak już mała pójdzie spać.
a dzisiaj jeszcze rower hazbond przyprowadził i poprostu jest superowoooooooooo.
mamy w cholere miejsca wolnego jeszcze więc jak ktos chce to niech przyprowadzi nam cos na przechowanie.
musze sobie wolne zrobić bo zeświruje.