sobota, 15 grudnia 2007


Pyszny jogurt .


Lala na umie chodzić .

Kocha, nie kocha ,...

zmęczenie

Kupiłam sobie tydzień temu RailRoad Tycoon- Antologia czyli trzy gry z rozszerzeniem.
No i sobie trochę wieczorami pogrywam.
Wczoraj na ten przykład zdobyłam srebro ale już dzisiaj niestety klapa.

Co do katarków to wczoraj już przestaliśmy dawać leki bo mała dostała rozwolnienie to raz a dwa pani dr powiedziała że jeżeli dziecko zachowuje się normalnie nie widać śladów infekcji można przestać podawać leki - pani to stwierdziła przez telefon. Nawet myślałam iść z małą jeszcze raz ale po naradzie z mężem zadecydowaliśmy o odstawieniu leków.w razie jak by mała się zaczęła podejrzanie zachowywać to poprosimy lekarza do domu.
No i dzisiaj o szóstej rano mała urządziła taki koncert że Szanowny nie wiedział co robić ja też nie do końca.Podałam jej jeden z leków który dostawała - szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy dobrze że go podałam - a potem nie pozwoliłam jej zasnąć i przygotowałam jej mleko bo pomyślałam sobie że może głodna, chociaż pić nie chciała.No i trafiłam wypiła 120 ml mleka a trochę później zrobiła kupę i odraza dziecku się poprawiło.
To już kolejny raz który potwierdza moje obserwacje mała musi w ciągu dnia zrobić dwie kupy inaczej w nocy będzie bardzo niespokojna.

No Szanowny wrócił wczoraj z kursu.I okazało się że nie jedzie na następny który miała się zacząć w poniedziałek.W związku z czym jedziemy w czwartek do Piwniczna-Kosarzyska (http://www.nat.pl/index.php?_a=1&_k=1&_id=22&_s=4 ) na święta a potem około 28 jedziemy do Częstochowy na sylwestra.Szanowny zostaje do nowego roku, a ja z małą do 14 stycznia.
No to chyba tyle.
Całuski, cukiereczki, ciasteczka dla Sis

środa, 12 grudnia 2007

przeziębienie

No wczoraj nie dokończyłam pisać boooooooooo
Mała bardzo źle spała co chwilkę płakała i rzucała się . o piątej nad ranem podałam jej nurofen bo miała temperaturę nie wiem ile ale na pewno miała bo była gorąca.Po godzinie od podania leku zasnęła w miarę dobrze i spałyśmy do 9.ja w sumie spałam od 6 do 9.może jeszcze można dodać z godzinę drzemałam kiedy Łucja była spokojna.
Rano czekałam co będzie mała zrobiła kupę była ok więc brzuch wyeliminowałam.
Zostały zęby w podejrzeniu.No ale mała była coś nietegens więc poszłam do lekarza no i okazało sie że mała ma przekrwione gardło lekki katarek.Więc trzeba było zrobić zakupy w aptece pękło 80 zł.
A teraz nie wiem czy jechać do Częstochowy w niedziele.Chyba nie pojadę. Bezpieczniej dla Łucji.
Co jeszcze mała nie chce przyjmować leków.Więc bidnej na siłę muszę podawać. koszmar.
Dzisiaj zasnęła o 19:30 i do tej pory (21:30) obudziła się dwa razy.Zaraz przygotuje picie dla niej żeby rano jej podać albo w nocy jak będzie trzeba.no i muszę sobie przygotować w razie by co nurofen wodę morską i takie tam żeby nie łazić jak będą potrzebne.
Dobranoc wszystkim i mojej Sis biednej mam nadziej że nastrój już masz lepszy.

wtorek, 11 grudnia 2007

słomiana wdowa

Szanowny pojechał na kurs do Gdyni a ja zostałam sama z Lulu.
Fajnie ale strasznie męcząco.

czwartek, 6 grudnia 2007

dzisiaj blogger po angielsku

dawno już blogger nie był po angielsku ciekawa jestem czemu mu sie tak porobiło.
zawsze mnie takie głupoty ciekawią.
A ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Szanowny chodzi nadal na siłownie.Dzielny człowiek.A ja nadal mam siłownie przez cały dzień.
Dzisiaj muszę umyć koniecznie podłogę i łazienkę bo jutro goście będą.
kicha będzie mieć brudna podłogę.

Całuski dla Sis

środa, 5 grudnia 2007

fajna sprawa marzenia

Hmmmmmm

tak sobie marzę i marzę ...
i sobie wymarzyłam, żeby mieć taki jeden dzień w miesiącu ...
żeby Szanowny i Lulu poszli sobie na cały dzień gdzieś poza dom np do Babci i Dziadka...
wyszli by sobie z rana tak o 10 .00 i wrócili gdzieś o 18.00 ...
a ja bym sobie została sama w domu...
I bym sobieeeeeeeeeeeeeee POSPRZĄTAŁA tak porządnie od A do Z.

nie mam ostatnio siły żeby sprzątać wieczorem.
wieczorem mam silę ograniczoną na mycie naczyń, wieszanie prania, sprzątanie zabawek.
Nie mam pojęcia jak to moja mama robiła że jeszcze prasowała, szyła i Bóg wie co jeszcze robiła jak my spałyśmy.Naprawdę jak to Szanowny mówi Szacunio.

Pokaz slajdów zaraz będę uruchamiać zobaczymy czy się uda. Życzcie mi powodzenia.

poniedziałek, 3 grudnia 2007

pokaz slajdów 2

juz jestem blisko : zrobiłam porządek na dysku w zdjęciach , w PICASIE ustawiłam co trzeba żeby przeszukiwało odpowiednie foldery , tera tylko zrobić Albumy i publikować.



Mała na pufie FAtty u koleżanki Moniki.

sobota, 1 grudnia 2007

pokaz slajdów

Miałam dzisiaj uruchomić pokaz slajdów ale mi się nie udało jakiś problem z serwerem.Jutro postaram się umieścić nowe albumy i może pokaz ruszy .
na razie musicie nacieszyć się widokami które udostępnia bloger.

byle nie informatyk



Pochwalić się musimy, że czwóreczkę już widzimy ( dla nie wtajemniczonych prawa górna czwórka - ząb wyszedł był )

szybciutko bo późno

byłam z Lulu na kontroli bioderek.Wszystko w jak najlepszym porządku. kolejna wizyta za 6 miesięcy u ortopedy w celu stwierdzenia czy mała poprawnie stawia stópki.

Byłam też odwiedzić moja koleżanke Monikę i jej synka Filipka - to koleżanka z biura projektów w którym byłam na praktyce dyplomowej- Mały fajowski ma 4 miesiące niestety nie chciał się być fotografowany.

jako że dzisiaj Andrzeja ( Życzę z całego serca wszystkiego naj... ), To se z Szanownym winko i kubełek z KFC wciągnęliśmy - no nie cały kubełek jutro na obiad reszta będzie ale całe winko owszem tak.

Szanowny obiecał że jutro - a w zasadzie dzis - weźmie Lulu na spacer i bede mogła w spokoju umyć łazienkę.Zobaczymy co z tego wyjdzie zapowiadają opady deszczu w lepszej wersji deszczu ze śniegiem więc ze spaceru może wyjść NIC.

Dobranoc wszystkim i Całusy dla Sis.

czwartek, 29 listopada 2007

nowości pyszności

No powiem Wam moi drodzy czytelnicy i czytelniczki, że dzisiaj był dzień odkryć i postępów.
A więc:
1. Luci siada na nocnik, w ubranku ale jak go kupiłam to nawet go nosić po pokoju nie chciała, a dzisiaj proszę, co prawda musiałam kilka razy sama na nim usiąść ale co tam , wytrzymał.
2. Na zdjęciu w poniższym postcie mała nosi na głowie kurtkę, nosi ja tak dla tego , że chwile wcześniej nauczyła sie wkładać rączkę do kurtki, ja jej kurtkę trzymałam a ona sama celowała do rękawów rączkami.
3. Mała nie lubi kaszek smakowych ani kaszy manny ,dwa dni temu nie raczyła nawet polizać a tu dzisiaj zjadła dwie łyżki stołowe kaszy manny ( huraaaaaaaaa) i gdyby było więcej to by tez zjadła. rano jej zrobię kasze mannę na śniadanie i zobaczymy czy moja radość nie jest przedwczesna.
4. jedzenie widelcem jest coraz sprawniejsze do tego stopnia, że nabija sama i obgryza jedzenie będące na widelcu.

Czeka mnie teraz nauczenie małej zamykania oczu jak jej spółkuje głowę.

Nie pamiętam czy już się chwaliłam, że mała sama wyrzuca pieluszkę do śmieci (?) jak pisałam to powtarzam jak nie pisałam to pisze.

Dobra idę się myć i spać.
O której mała nie pójdzie spać ja i tak ląduje o 24:00 w łożku.

troche pięknej Lulu


środa, 28 listopada 2007

Reklamy w blogu?

Zastanawiam sie nad umieszczeniem reklam w blogu ma troche stracha i nie wiem czy to nie wpłynie źle na wygląd mojego bloga.

proszę o opinie.

chyba zęby

Mała dzisiaj była bardzo marudna, podejrzewam zęby - czwóreczki.

w związku z czym jestem bardzo zmęczona.
a co w związku ze zmęczeniem...?
a to moi państwo że nie umyje dzisiaj tego co chciałam umyć, nie porysuje sobie w Cadzie, nie pooglądam mieszkań w necie i chyba nawet telewizji nie będę oglądała tylko pójdę spać. no może tylko butelki przygotuje na rano.

jutro jak się będę czuła na siłach to jakieś zdjęcia wrzucę.

Mam problemy z aparatem ani ten w komórce ani ten zwykły nie robi ładnych zdjęć.
Pewnie to moja wina ale nie wiem co zmienić żeby ładne wychodziły.Pomocy!!!!!!!!!!!

wtorek, 27 listopada 2007


krótko i na temat

mała czuje się świetnie. tera śpi .ale godzinę ją dzisiaj usypiałam.
Szanownyyyyyyyyyy na siłowni - pierwszy raz, zobaczymy ile razy uda mu sie pójść .
A ja jak zwykle nic nie robie ciekawego zmywanie naczyń, sprzątanie zabawek, pranie rozwiesiłam przed położeniem lulu spać.i tak o powinnam pouzupełniać w kompie adresy i takie tam żeby później do telefonu przerzucić. ale nie mam siły za dużo dłubania.

Denerwuje mnie ten portal nasza klasa co coś chce tam zrobić to mi wywala tekst:" serwery przeciążone spróbuj później"- nie będę tam chyba wchodzić bo mnie to drażni nie mam czasu na takie głupoty.

musze sie umyć i ide spać wyspać się musze. zdjęcia jutro zamieszcze albo jak się wykąpie.
narka

poniedziałek, 26 listopada 2007

kto ma Asa ???

mały wypadek

Myślałam,że dwa dni temu będzie gorszy dzień niż dzisiaj ale no cóż. Mała obudziła się dzisiaj o 5 rano, na moje szczęście zasnęła po wypiciu herbatki i kilu kwadransach , Ale spała z nami a dokładniej na mojej połowie i mi było bardzo niewygodnie. no ale cóż tak bywa.Dospałyśmy do 7:40 i od razu wzięła się za rozrabianie. Nie było tak źle nawet odkurzyłyśmy mieszkanie.W okolicach godziny 12 mała zapragnęła pobawić się na wersalce.Więc jej pozwoliłam - i tu był błąd - mała zaczęła bawić się firanka pilnowałam żeby sie w niej nie zahaczyła i nie poddusiła no ale nie zdążyłam złapać jej jak po piruecie upadła.upadła tak nieszczęśliwie że uderzyła główką w stół i rozwaliła sobie łuk brwiowy. Nic poważnego parę kropel krwi i dużo strachu.Mała sobie popłakała jakieś 5 min i z powrotem chciała włazić na wersalkę.
Oczywiście dostałam ochrzan od HazBonda, za złe zabezpieczenie przestrzeni na której mała sie bawiła.( Sis: w mailu dodatki)
Pisałam już wcześniej o tej wersalce że nie wiem co robić żeby jej nie ograniczać a jednocześnie żeby była bezpieczna no i dzisiaj Szanowny wymyślił "całkowity zakaz wchodzenia na wersalkę".Mądre ale będzie ciężko.

sobota, 24 listopada 2007

KKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKk

ja pitole właśnie straciłam cały tekst. ponieważ było spięcie czy coś i wywaliło korek w listwie zasilającej komputer.

Dzięki Bogu nic więcej nie wywaliło.

A teraz nie wiem czy pisać od początku czy isc spać. Kurde przez pół godziny pisałam i co wcięło.

Idę spać jak jutro znajdę czas to coś napisze.

ps: wiem od Mamy, że kasa doszła i że tablice będą na czas. :)

piątek, 23 listopada 2007

HazBond i Lulu

nowości

Oto nasz nowy nabytek:



... i tylko parę dni czekał w pudelku aż HazBond powiesi. Szafka łazienkowa nadal czeka , a dokładniej czeka aż druga szafka przyjedzie ( Praktiker złożył złe zamówienie i przysłali tylko jedną szafkę)

środa, 21 listopada 2007

troche pięknej Lulu



Mała jest tak ruchliwa , że zrobienie ostrego zdjęcia zaczyna graniczyć z cudem.

wtorek, 20 listopada 2007

trzy lampki

No dzisiaj miałam gości przepraszam mieliśmy gości - koleżanka mojego Szanownego z Narzeczonym i zapraszali nas na ślub.No i sobie pozwoliłam na wypicie winka. Zaczęło sie niewinnie skończyło na trzech lampkach.
Ale mi szumiiiiiiiiiiii

Mała szumi teżżżżżżżż.Ale na razie nie ide.
No niestety ide.
mała zgubiła smoczek , smoczek podany i dzitka śpi dalej.

ja tez ide spać . Winko działa.


papapapa

sobota, 17 listopada 2007

For You Sis

dobra proszonam była o więcej Lulu.

więc dawaj.
Mała dzisiaj nauczyła sie sama schodzić z wersalki.Kładzie się na brzuszek i jedną nóżką sięga do ziemi a potem ofkors drugą.


Osiągnięcia też poczyniła w zakresie samodzielnego jedzenia i czekania na jedzenie.
Jak jej szykuje krzesełko do jedzenia samodzielnego (czyli składam tak żeby był stolik i krzesełko) mała sama usiłuje wleźć do krzesełka. do jedzenia używa widelczyka i rączki w zasadzie głównie rączką jednak przez cały posiłek próbuje coś tym widelczykiem zdziałać.




Efekt końcowy to podłoga w jedzeniu, stolik w jedzeniu i dziecko w jedzeniu ...



... ale nic to ważne, że sama je i ma z tego niesamowitą uciechę.

(Nie mogłam się zdecydować które zdjęcie wybrać)

Łucja bardzo lubi zakładać czapki i różne rzeczy na szyje zamiast szalika co ( Szanowna Sis wie) czapką taty też nie pogardziła.


Do napisania
PS do Sis : co do Włoch to wyczuj kiedy ktoś wyjeżdża i daj nam cynk.
A i co do Lapka czy intrestig ju Acer szwagra.Może mama Szanownego (znaczy się Teścióweczka ) nie będzie chciała z niego korzystać więc Szanowny zaproponował Żeby Ci go przy okazji przywieść. Jak sprawa się wyjaśni dam znać.
A teraz zmywam się jest 00:18 a ja nie śpię. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Mała za jakieś 7 godzin ,jak dobrze pójdzie, wstanie no i AAAAAAAAAAAAAAAAAAA trzeba będzie się zwlec z łóżka i się bawić np.: w rozrzucanie klocków po podłodze.

wtorek, 13 listopada 2007

42 - 44

Nie zgadnie nikt co oznacza tytuł. A jeżeli ktoś zgadnie to ma u mnie chlebek.

Byłam na szmatkach w H&M no i sobie kupiłam spodnie i bluzke .Bluzka z przeceny a gacie niestetty drogie 139 zł. ostatnio jak coś kosztuje wiecej niz 20 zł to mam straszne problemy z kupnem danej rzeczy.
no ale nakupiłam tysz w Rossmanie krem do rąk oczywiście chyba najtańszy jaki był szczoteczke do zębów dla Szanownego no i całą mase różności dla Dzidki.

Czytałam dzisiaj pierwszą żone i uważam że ma racje co do macierzyństwo.

No od jutra zaczynam walkę cel pierwszy ograniczyć cel drugi zrzucić 5,10,15 kg.
5 na początek żeby wrócić do wagi z przed ciąży.
10 kontynuacja żeby wrócić do wagi z końca studiów.
15 koniec żeby być taka laska jak na początku studiów.

Życzcie mi powodzenia.

czwartek, 8 listopada 2007

"tornado"

zaczyna mnie to denerwować jak już mam chwilkę wieczorem to nic nie ma w telewizji.
nie musi być jakiś hicior no ale coś na czym można oko zawiesić.

A powinnam książkę przeczytać : "język dwulatka"Tracy Hogg .Dzidka już zaczyna wkraczać w ten świat więc muszę się przygotować. Ale mi się nie chce. Straszne.

Szanowny jutro wraca.

Dynia kupiona. Jak goście przyjdą to będę musiała zrobić indyka w sosie dyniowym albo w sosie curry jeszcze nie wiem jak nazwać to danie.
Jak drugi raz uda mi się tak jak za pierwszym opublikuje ten przepis.

Albo nie nie zdradzę przepisu niech to będzie moja tajemnica.

jutro znowu pranie. muszę opróżnić kosz bo Szanowny przywiezie masę brudów do prania.

Ostatnio piorę po kilka ubrań, " często a mało " to powiedzenie ma wielokrotne zastosowanie. zaczynam być jego wyznawczynią i już w kilku dziedzinach życia domowego zaczynam je wcielać. Rzeczywiście ułatwia życie.

środa, 7 listopada 2007

podejrzenia

podejrzewam że nikt nie czyta mojego bloga.

oczywista sprawa pomijam mojego Szanownego i Sis.

mała już śpi od 2 h. Ja pozmywałam i umyłam łazienkę - nareszcie szkoda że za dwa dni bedzie znowu wyglądała jak dzisiaj rano - tera jeno zostaje umyć się i spać.

więc tak robie.
może jeszcze coś napisze jak mi się pod prysznicem przypomni.

sobota, 3 listopada 2007

Mój chlebek


To jest mój chlebek .

Pszenno-żytni bez dodatków.

Lulu lubi mój chlebek.

Wersalka

Dzisiaj wcześniej.
Mała śpi, pranie rozwieszone, chlebek w piekarniku tylko zostało naczynia pozmywać i siebie pozmywać.
HazBond , jak to sam powiedział, ma sraczkę przed występową w wolnym tłumaczeniu stresa ma.
Ja natomiast mam ochotę już nic nie robić ale nie mogie.

czasami jak sobie tak myślę o moim obecnym życiu to wydaje misie że było by dla mie lepiej jak by Lulu urodziła się w tym roku.
Wydaje mi sie że była bym lepiej zorganizowana, była bym silniejsza i prawdopodobnie nie doszło do wypadku który miał miejsce ponad 6 miesięcy temu. kiedyś w szczegółach o min napisze. Ale na razie nie potrafię.


Tak w zasadzie głównym powodem pisania dzisiaj miało być pochwalenie się, że Lulu wchodzi samodzielnie na wersalkę. No i mam przesrane. Oczy w koło głowy i to za mało.
nie za bardzo wiem co robić żeby nie właziła na wersalkę ale z drugiej strony nie chce jej bronić bo to nowe doświadczenie i umiejętność.


Jak ktoś ma rade to gorąco proszę napiszcie co robić.

czwartek, 1 listopada 2007

płakać mi sie chcę

Przeczytałam bloga znajomej I prawie się rozpłakałam.
Jej Córeczka jest chora ma problemy z serduszkiem. nie będę opisywała sami wejdźcie i przeczytajcie http://zosia-winiarska.blogspot.com

Strasznie zazdroszczę im wiary w Boga. U nich ta wiara jest taka czysta nie wiem czy umiem to opisać o co mi chodzi. Oni po prostu żyją wiarą.

Moja wiara jest jakaś taka skrępowana.Nie umiem nawet się pomodlić. nie myślę tu o modlitwach z książeczki do nabożeństwa po prostu nie umiem się wczuć w tą modlitwę.

Poza tym często mam w sobie tyle złości , co czasami w blogu wychodzi, że nie wierze sama w to że jestem wierząca.

Po prostu pod tym względem klapa totalna.

wtorek, 30 października 2007

... z Gwizdami

Co kanał to coś z Gwiazdami. Nie uświadczysz fajnego filmu w sobotni wieczór bo a to na lodzie a to na wodzie tańczą śpiewają Gwizdy. Dobre seriale są późno wieczorem kiedy ja ledwo na oczy patrze ale Gwizdy są o 20 .
Następny program z Gwizdami to będzie PŁYWANIE SYNCHRONICZNE.

Dobrze, że w Niedziele od 20 do 24 lecą seriale.

A tak przy okazji w Gotowych na wszystko ta całe Bree ( TA RUDA jak to HazBond mówi) w czasie kręcenia tej serii była w ciąży. Nie wiem tego z jakiś gazet tylko z obserwacji jej zachowania i sposobu pokazywania jej. chyba to sprawdzę w pudelku.

sprawdziłam HAHAHAHAHA
miałam racje, jak kto nie wieży niech sprawdzi: http://film.wp.pl/id,75710,wiadomosc.html

no to papapa

poniedziałek, 29 października 2007

podziękowania

Serdecznie dziękuje za komentarz . bardzo się ucieszyłam, że ktoś mnie czyta i nie jest to moja sis ani HazBond.

niedziela, 28 października 2007

zdesperowana kura domowa

Właśnie zdałam sobie sprawę że przynajmniej do pięćdziesiątki nie będę miała czasu dla siebie.
Nie położę się na kanapie i oleje wszystko.
wieczorem nie będę sobie oglądała do późna TV.

zmiana czasu na zimowy wcale nie jest dobra dla matek 12 miesięcznych dzieci. mała wstała o 7:30 starego czasu a nowego o 6:30.
nie dobrze jest to niesprawiedliwe. mam nadzieje że za tydzień minie jej wstawanie o tak wczesnej porze i dostosuje się do zmiany czasu.


mała od paru dni lepiej sypia i ja też :) no i w związku z tym mogie więcej dla swego ciała robić.
no mam jeszcze problemy z wieczornym sprzątaniem ale za jakiś czas uda mi się i ten problem rozwiązać.

muszę zrzucić jakieś 10 kg ale jak zejdzie 5 kg to też będzie gut
szkoda że nie można się oblaś płynem do naczyń i czekać aż tłuszczyk spłynie z nas.

no może za jakiś czas bede - bedziemy posiadać pufe sako . z reklam jest superowa.
ciekawe czy taka wygodna jak się wydaje.

wtorek, 23 października 2007

rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

po prostu rrrrrrrrrrrrrrrrr

dobrze że chociaż poszedł po zakupy i pojechał odebrać jedną z dwóch zamówionych szafek bo inaczej nogi z dupy bym powyrywała albo łeb przy samej dupie ukręciła

wiem że dom na mojej głowie ale kurdefix czemu muszę cały dzień 24h na dobę zasuwać
miałam już iśc się myc ale nie moge bo mi jeszcze kurde zostały kurwa naczynia do mycia

ide myc naczyna a potem się ide myć i spać

jak dzisiaj bedzie chciała się kochać to nie recze za siebie

poniedziałek, 22 października 2007

18 . 10 . 2006

ROCZEK

Dziwna sprawa mieć dziecko... Ja mimo że Mała ma już roczek czuje się jak dziecko.
Ostatnio w czasie szykowania imprezy urodzinkowej zastanawiałam się kim lepiej być ŻONĄ czy MATKĄ - jeju jak to strasznie poważnie brzmi - no i tak sobie rozważałam i analizowałam ostatni rok życia i powiem wam w sekrecie wole być matką niz żoną.
Jak dla mnie - może inne kobiałki uważają inaczej - bycie matką jest mniej męczące niż bycie żoną.
Może to dla tego że mój szanowny HazBond czasami zachowuje się jak dziecko i czasami mam wrażenie że bardziej przeszkadza niż pomaga.
Dla dziecka jestem wstanie wszystko zrobić, nawet jak się źle czuje a dla męża nie jestem w stanie czasami zrobić prostej rzeczy bez złych emocji.
Dziwne bo go kocham ale czasami tak mnie wnerwia że mam go ochotę wyrzucić z domu albo spakować się i wyjechać z Małą do moich rodziców.

Wkurza mnie to że od niego zalezę finansowo. Wiem kurde wiem idź do pracy to nie będziesz zależała. Mam w planie taką sprawę ale nie umiem się zdecydować. Bo chce się skupić na wychowaniu Małej.

dobra zmęczonam ide się myć i spać. dobranocka.

środa, 17 października 2007

marzenia

Marzy mi się że wychodzę z sypialni -Mała już smacznie śpi.
Więc tak wychodzę i rozglądam się , A tam podłoga czysta bez zabawek wszystkie na swoim miejscu, patrze do kuchni a tam zlew pusty , blat pusty i czysty , kuchenka czysta po prostu wszędzie porządek. Idę do łazienki tam czysto i pachnąco.
I sobie tak myślę nie w tym życiu.

poniedziałek, 15 października 2007

past


w zeszłym roku o tej porze leżałam w szpitalu na oddziale PATOLOGII CIĄŻY i czekałam aż moja mała zechce przyjść na świat. i jeszcze musiałam sobie trzy dni poczekać.

bardzo bym chciała być w ciąży jeszcze raz ...
niesamowite jest to że z czegoś niewidzialnego gołym okiem powstaje człowiek.

ała

głowa mi pęka

wątrobę sobie nadwyrężyłam znowu

kurde fix muszę przestać tyle jeść

dobrze że HazBond wyjedzie w listopadzie na parę dni to nadrobie zaległości w mieszkaniu i może coś przy sobie zrobie

wyglądam już jak monster...
nie chodzi mi o wage ale o zaniedbanie typu depilacja.
musze mieć pare dni dla siebie żeby się doprowadzic do ładu

LuLu coraz lepiej sypia więc może uda mi się cos wieczorkiem przy sobie zrobić.

wtorek, 9 października 2007

dawno mnie nie było

kurcze jak dawno nie pisałam
pisałam maila i zauważyła że pisze bez znaków przestankowych i dużych liter i kurna tak wysłałam

szlak mnie trafi

nic mi się nie chce

jedyne co mi się ostatnio udało to posprzątać w szafach
zobaczymy czy nowy układ sie sprawdzi

sobota, 8 września 2007

nic nowego

No więc dziecię padło o 21 obudziła sie na chwilkę ale nie musiałam jej karmić. mąż padł o 22. i śpią sobie teraz słodko.

W piekarniczku chlebek się piecze jeszcze tylko 15 min. i będzie gotowy

w tefale jakieś głupoty. Jeju jak już mam chwilkę wolną to nic nie ma porządnego do oglądania.

Chyba już wszystko sprzątnęłam jeszcze rano tylko zapuszczę pranie i będzie git.

jestem zmęczona. Mam nadzieje że się nie obudzą jak ja się będę kładła.

A w poniedziałek jadziemy do Łodzi a potem do Ciowy.więc mnie nie będzie.
przypuszczam że nikt mnie i tak nie czyta więc tęsknić nikt nie będzie.

czwartek, 6 września 2007

PAni Lulu chodzi

Pani Lulu wczoraj miała Fazę chodzenia tzn zaczęła pokonywać raz po raz dystansy około 1,5 metrowe. Wcześniej robiła dwa trzy kroczki i siadała a od wczoraj sama pokonuje metrowe odcinki (czasami dłuższe)

jestem szczęśliwa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

a nie mówiłam że zacznie szybko chodzić.

moja ukochana córeczka.

środa, 5 września 2007

siedem życzeń cz. II

Teraz mnie tylko dziecko rozprasza więc nie wiele życzeń dzisiaj wymyśliłam.

6. piękne i stylowe meble do mieszkania

Musiała bym mieć czarodziejskiego Kota który spełni te 7 życzeń
albo wygrać w Dużym Lotku.

wtorek, 4 września 2007

siedem życzeń cz. I

1. ważyć 55 kg już tak na zawsze ( no nie licząc ciąży)
2. większe mieszkanie (ok 60-80 m kwadratowych)
3. samochód - http://www.volvocars.pl/All-Cars-MY08/Volvo-XC90/
4. działkę z małym domkiem na wakacje gdzieś blisko moich rodziców
5. mieć certyfikaty (oczywiście wiedzę też) z obsługi autocada

reszta życzeń później na razie nie mogę się zbytnio skupić chlebuś w piekarniku siedzi i tak słodko pachnie że myśleć nie mogę.

środa, 29 sierpnia 2007

za dwa dni impreza

Mam dość na dzisiaj.
Wieczorem jestem totalnie przemęczona a jeszcze do tego mała nie mogła spokojnie zasnąć a mój HB jest totalnie nieprzydatny.
Kurde czy wszystkie matki tak mają.

NIE

wiem kto ma męża superowego pod tym względem. Koleżanka z Częstochowy ma męża który przez jakiś czas sam się zajmowała synkiem i doskonale wie jak się czuje matka po całym dniu z dzieckiem starając się pogodzić opiekę nad dzieckiem i utrzymanie domu.

jedyne co jeszcze jest dla mnie budujące w całej tej sytuacji to to że jestem sama i sobie sama ze wszystkim jestem w stanie poradzić. Są sytuacje w których specjalnie mówię ze sobie nie dam rady ale tak naprawdę jak bym sie zawzięła to tez bym sobie poradziła.

Za dwa dni idziemy na wesele do znajomych wszyscy w trójkę. Niestety jestem tak zajęta i zmęczona że zapomniałam umówić sie do fryzjera i do wizażystki w związku z ty jutro będę musiała się przejść po salonach fryzjerskich i się dowiedzieć czy znajdzie się chwilka na uczesanie mnie i pomalowanie.

kurde, kurde, kurde.

nie lubię takich sytuacji no oczywiście nie wiem w czym iść na to wesele.
zaraz będę musiała po przymierzać parę ciuchów.
no oczywiście wszystkie koleżanki będą wystrojone i w ogóle a ja pewnie umorusana w bananie czy czymś podobnym.

kurde, kurde, kurde.

ide spać

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

na kanapie siedzi leń

nie wiem co jest za codziennie jak małą położę spać nie mam siły na nic.
Nawet myć mi się nie chce.

w sumie to coś zawsze robie ale przychodzi mi to z trudem i zamiast się sprężyć i zrobić coś w 20 min. mnie to zajmuje jakąś godzinę, np.: właśnie od godziny wieszam pranie i jak na razie nie powiesiłam ani jednej rzeczy ale za to posprzątałam podłogę z zabawek LuLu.

oj jaki leń ze mnie

niedziela, 26 sierpnia 2007

jestem

jestem zmęczona przez pomyłkę napisałam drugi post dzisiaj i narzazie nie wiem jak go usunąć więc zostanie sobie o tak.

jak już pisałam mała nerwowo śpi chyba jutro jej melisy wieczorem dam.

idę spać dobranoc.

wielki powrót

Ludzie czemu mnie nikt nie ostrzegła że z dzieckiem i mężem nie da się odpocząć.
Wróciliśmy dzisiaj po 15 a ja czuje się jak by mnie traktor przejechał nic nie odpoczęłam nic.
mała zrobiła się tam bardzo marudna. nie wiem czy to zmiana otoczenia czy coś jej jest po prostu czasami nie mogliśmy sobie z nią poradzić.Może ona się zachowywała normalnie tylko mnie i HazBondowi coś się popieprzyło.

dzisiaj mała też ma problem ze snem jakoś tak niespokojnie śpi.

czwartek, 16 sierpnia 2007

piffffffffkkkkooo

Czasem się zastanawiam jak wygląda u mężczyzn "waga wartości życiowych" nazwijmy to tak umownie.
Chodzi o to,że wróciłam z HazBondem i Lulu jakąś godzinę temu z imprezy a mój kochany stwierdził że ma ochotę na jeszcze jedną imprezę. (( o właśnie wrócił- taxówka nie przyjechała)) I by poszedł gdyby nie taxa.
Mam zasadę daje mężowi wolna rękę co do imprez - po to żeby sam wybrała co chce i czy mu to jest naprawdę potrzebne - zwracam mu tylko uwagę na pewne oczywiste sprawy np.: kasa na taxe czy to,że wstaje o 7:00 - sam musi podjąć decyzje. Jednak powiem wam, że często mnie mój mąż pod tym względem zawodzi. Na ten przykład jak byłam w ciąży (pierwszy trymestr) zachorowałam. Niby nic poważnego jakieś przeziębienie,ale się bardzo źle czułam i ta gadzina pojechała do Mikołajek do Gołębiowskiego siusiaka w basenie wymoczyć, zostawiając mnie sama sobie.
widać, że takie zachowanie - chyba można to nazwać egoizmem - bardzo często bierze górę. Chłopak zarabia i ma prawo do zabawy 0k ale ja też potrzebuje chwili wytchnienia. Siedzenie z małym dzieckiem trochę uwstecznia umysł chociaż pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, perspektywy "małego odkrywcy".
"Waga wartości" u mojego HB jest jeszcze nie wyregulowana . Duży wpływ ma tu tez wychowanie. U nas znaczy u moich rodziców w domu inaczej się podchodzi do choroby i opieki nad osoba chorą. nawet jeżeli jest to katar to chory może liczyć na pomoc reszty domowników.A u HB jakoś się nikt chorobami nie przejmuje - tacy twardzi są. Co prawda ani ja ani Lulu nie jesteśmy - dzięki Bogu - chore, chodzi mi tu o sposób wartościowania pewnych spraw np.: wychodzenie na imprezy mając 10 miesięczne dziecko. Weźmy na ten przykład mnie ja nie mogę sobie iść na impere bo mała jest całkowicie w nocy uzależniona ode mnie - ode mnie ale nie przeze mnie po prostu musiałam się zajmować bo HB musiał pracować w domu do późna - no niestety taka praca.

Ale do brzegu!!

Chodzi o to że ja nie mam takiego komfortu jak on, idzie sobie na impre pije ile chce i ma w dupie wszystkich.


A przepraszam jeżeli ciężko coś z tego zrozumieć ale usiłuje w miarę prosto opisać pewne rzeczy ale zdaje mim się że bardziej je gmatwam niż tłumacze.



jak późno!!!!!!!!!!!!

Kurcze jak już późno.
zaczęłam segregować ubranka lulu- nareszcie- ale i tak nie wiele odłożyłam.
zawsze jak patrze na ubranko to mówię "może jej założę jutro" albo" o jaka fajna bluza w sam raz do zielonych spodni" albo " nadaje się do karmienia" itp. w ten sposób odłożyłam tylko te ubranka co wydają mi się za małe.

Czemu tak trudno podjąć decyzje. W połowie ubranek lulu nie chodzi. kurcze no.

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

niewyraźnie

Jaki dzisiaj był dziwny dzień byłam zmęczona ale spać mi się nie chciało.Jak mała poszła spać dopadły mnie jakieś dziwne uczucia - taki jakiś niepokój. nawet opisać tego nie umiem bo było to takie dziwne.

HazBond poszedł około 18 z Lulu na spacer więc spokojnie posprzątałam - pobieżnie, ale jak się wejdzie to wygląda nie źle - teraz sie relaksuje; ciasto na chleb zagniotłam foremki przygotowałam czeka mnie tylko przełożenie ciasta do foremek za jakieś 3 godz. a rano będę piekła. ciasto postoi trochę dłużej ale nawet dobrze bo miałam trochę mniej zakwasu niż zawsze więc se lepiej wyrośnie.

oj białe relaksuje.


nie pamiętam

Nie pamiętam czy w nocy mała cycała czy nie.
Nie mam pojęcia co się w nocy działo mam wrażenie, że wstawałam kilka razy, ale nie pamiętam czy dla tego że mała płakała czy tylko z przewrażliwienia.

jakoś nerwowo spałam.
kurcze jaka zmęczona jestem.

niedziela, 12 sierpnia 2007

czary mary zmyte gary

właśnie mała zasnęła , stary pracuje a ja mogę mieć wolne aleeeeee
muszę naczynia umyć.a tak mi się nie chce okrutnie że po prostu najpierw sobie strzele białego a potem zorbie co trzeba.

Właśnie lecą "czułe słówka" na jednym a "zdesperowane kury domowe" na drugim i co mam oglądać?????

będę jedno i drugie chyba oglądała. jak będzie nudna scena w jednym to siup i drugi oglądam.

oj problemy sobie człowiek sam stwarza.

a była dzisiaj kuzynka z córkami. fajnie było. Oli zginęła w kinie torebka z dokumentami i telefonem ale na szczęście się znalazła i wszystko jest ok. ale bidna Ola się napłakała.
ale dziewczyny wyrosły.
jejku jak ten czas leci jeszcze pamiętam jak Kasia z brzuchem z Olą była a tu teraz taka pannica z niej.nawet pamiętam jak Marta była w brzuchu bo Kasia była u mnie i Sis na komunii z brzuszkiem.

czas szybko leci . za niedługo moja dziewczynka będzie już duża i już mnie nie bedzie potrzebować , straszne.

sobota, 11 sierpnia 2007

http://www2.georgemichael.com/

jejku co za dzika radocha że znalazłam tą stronę.Aż sie dziwie że dopiero po roku od posiadania stałego łącza ją odkryłam.Uważam że jest rewelacyjna.można słuchać wszystkich piosenek Georga ze wszystkich albumów.REWELACJA.

Sis kurcze jak anonimek ma zostawić komentarz do twojego bloga jak postawiłaś blokadę na komentarzach od nieznajomych.no to tak przy okazji.

Mała zasnęła ale dzisiaj przy cycu nie przygotowałam butli z piciem i jedyne co miałam to cyce.
Mała ma faze nie jedzenia niczego ani deserków ani obiadków ani nic tylko pije. dzióbnie trzy do sześciu łyżeczek czegoś i tyle ją widzieli skubana ucieka. o mówię wam jest problem. dzisiaj udało nam sie jej w czarować kupny obiadek gerbera spaghetti. mojego nie chciała :( ważne że na noc jeszcze cyca się napiła, może prześpi całą noc. wczoraj tylko raz się obudziła. szkoda że raz na jakiś czas uda jej się przespać całą noc.

jutro przyjeżdża kuzynka z córkami. ciekawa jestem co u nich słychać.

a co do diety to cholera nie mam siły na dietę.bede gruba i tyle.

a widziałam dzisiaj HoŁka - jak to sis pisze - Dżizas jaki to budyń z soczkiem. Aż mąż był zazdrosny.

tera sie relaksuje popijam białe i ciesze się ciszą i spokojem.

czwartek, 9 sierpnia 2007

ciężki dzionek

nie jest to jutro tak jak chciałam. Wczoraj wcześniej poszliśmy spać tzn przed 23. dzisiaj mała dała koncert przed spaniem i zasnęła o 22. z racji tego moja robota mocno się przesunęła i obkroiła. oprócz codziennych spraw takich jak zmywanie, rozwieszanie prania, mycie łazienki itp, miałam dzisiaj posegregować ciuchy Lulu ale nie mam już siły.jutro będę musiała się zabrać za to bo ubranka małej już wychodzą z komody. a chyba połowy nie nosi i nosić raczej nie będzie. zastanawiam się czy jej nie zrobić dnia przebierańca i założyć niektóre ubranka których jeszcze nie miała okazji założyć i cyknąć jej zdjęcie. taki mini pokaz mody.

Mała dzisiaj była od rana jakaś nie swoja cały czas chciała siedzieć na kolanach albo chciała być noszona na rękach. W pewnym momencie stwierdziłam że chyba mała jest chora bo nie wiedziałam co robić żeby zaczęła sie zachowywać jak zwykle czyli zasuwać po podłodze i wszystkim się bawić. a dzisiaj co chwile na rekach jak tylko ją postawiłam to płacz.i tak do 15.
o 15 porozwalałam zabawki po całym pokoju i mała zaczęła sie zajmować sama.
HazBond zabrał małą na spacer to sobie chwilkę odpoczęłam - zaczęłam sprzątać :)
jak mała wróciła dał jeszcze popis złości i mnie ugryzła bo jej nie pozwoliłam komputera włączać.po kąpieli ugryzła mnie tez w cycek nie wiem czemu.
po prostu ciężki dzień.

mam nadzieje że jutro lepsiejsze będzie

a teraz żegnam miłych państwa czas spać.

wtorek, 7 sierpnia 2007

sukces

dzisiaj moje dziecko mnie bardzo zdziwiło. od rana nadawałyśmy na tych samych falach wszystko nam ładnie wychodziło. no trochę sobie po marudziła przy kolacji co niestety na mnie źle zadziałało.
ale do czego zmierzam mała usnęła w Łóżeczku przy niewielkiej pomocy TATY. i śpi. jesteśmy na coraz lepszej drodze.

do jutra

pyszota

jako że postanowiłam się odchudzać przychodzą mi do głowy same słodkie smakołyki które można w tani sposób zrobić.
wczoraj wynalazłam jogurt bałkański w lodowce. przez chyba pół dnia zastanawiałam sie co z nim zrobić i wreszcie jak olśnienie przypomniałam sobie o pyszowatym deserku. jogurt z miodkiem.powinny być jeszcze orzechy włoskie ale no niestety nie posiadałam

prawdopodobnie jeżeli chodzi o kalorie, to jogurt w tej postaci ma więcej kalorii niż kilka (4) gałeczki lodów. no cóż tak bywa.

a wiecie panie i panowie odchudzanie to ciężka praca szczególnie w pierwszym tygodniu. i nie mówię tego od tak , mam doświadczenie w tej materii.no ale od dwóch lat nie mogie się zabrać za siebie. teraz powinno mnie zmotywować wesele u koleżanki i kolegi ale nie jestem pewna czy mi się uda za dużo pokus czyha na mnie.poza tym weselicho jest 1 września czyli za 25 dni. no cóż trzeba się za siebie zabrac . małą i tak już można od cyca odstawiać więc przejście na diete nie zaszkodzi pani lulu.

sis schudła 7 kg zazdroszczę jej.też bym tyle chciała schudnąć.

zamiast zazdrościć zabrać się do roboty trzeba i tyle.

poniedziałek, 6 sierpnia 2007

co za wstyd

Miałam dzisiaj strasznego pecha o ile to pechem nazwać można.raczej głupotą.
Mała rozlała płyn do mycia naczyń i sie go troszkę napiła - napiła jest tu mocno przesadzone raczej spróbowała.
zadzwoniłam do mamy co robić. mama powiedziała żeby zadzwonić do lekarz albo do położnej bo ona sama nie wie co robić.
zadzwoniłam do położnej środowiskowej ta powiedział to samo co moja mama.więc dzwonie do lekarza ten że natychmiast do szpitala i płukanie żołądka trzeba zrobić ...
Ja panika dzwonie do męża numer nie odpowiada więc jeszcze bardziej panikuje dzwonie na drugi numer męża - na szczęście odbiera - przekazuje co jest . mąż ma jakąś robotę i w tej chwili nie może wyjść.
mała nic - siedzi u mnie na rękach i się jak na debilkę parzy czemu ja tak latam jakaś nie normalna ta mama puściła by mnie na ziemie a ja bym meble poprzesuwała.
dzwonie do szwagierki - mieszka dwa piętra wyżej - ona mnie zawieść nie może ale pożyczy mi kasę na taxe.
jadę do szpitala dziecięcego . na miejscu ambulatorium nie czynne.dopiero od 18:30 a jest dopiero 17:00. szukam lekarzy trafiam na izbę przyjęć i na szczęście miły sanitariusz pomaga mi. zaprowadza nas do gabinetu i idzie po lekarza.
Przyszła pani doktor pyta co się stało i jak do tego doszło. bada mała. na szczęście wszystko ok nie trzeba robić płukania żołądka. mam małej dawać dużo pić i ma normalnie jeść.

mała po powrocie radosna. brykała jak zwykle.

mamy uważajcie dzieci są szybsze niż się komu kolwiek wydaje.

sobota, 4 sierpnia 2007

zmiany

Ze trzy tygodnie temu kupiliśmy z mężem żyrandol do małego pokoju (jakieś 5 m kw). żyrandol prosty i ładny nawet w montażu łatwy - ja bym sama założyła - no ale wracając do sprawy ten ładny żyrandol zamiast zawisnąć na suficie tam gdzie jego miejsce stał sobie w kąciku cichutko i czekał aż się doczekał.
Dzisiaj z rana zarządziłam wieszanie żyrandola no i proszę wisi. niestety okazało się że żyrandol kupiliśmy nie do końca taki jak chciałam tzn nie może - według mojego męża - świecić tylko np jedna żarówka podobno muszą świecić wszystkie. no więc niestety mały feler nam się trafił no ale cóż jakoś przeżyje jak będziemy kupować żyrandol do living roomu to bede bardziej uważna.

dzisiaj mąż stwierdził żem przytyła tu i ówdzie. nie powiem że o tym nie wiem ale dziwnie tak to usłyszeć od kogoś bliskiego sercu. no ale jak to mówią "prawda w oczy kole" a u mnie kole 4 kilo do wagi z przed ciąży, plus 5 kilo dla dobrego samopoczucia w sumie 9 . a i to za mało bo najlepiej we własnym ciele czułam się gdy ważyłam o 13 kilo mniej niż obecnie.

mąż mówi żebym się zapisał na jakieś zajęcia , czy żebym chodziła gdzieś żeby odpocząć od małej np: do kina. wszystko fajnie hazbond deklaruje, że zostanie itd ale cholera zawsze coś jest nie tak jak mam wychodzić. a to muszę mu wszystko przygotować, ubrać ,przewinąć itp.
i jakoś na samą myśl o wychodzeniu i pięciu tysiącach pierdół które muszę przygotować żeby wyjść nie chce mi się wychodzić. chociaż wyjście dobrze mi robi. kilka razy wyszłam do kina i było bardzo miło. mała też sobie ode mnie odpoczęła.i spokojniejsza byłam do usypiania małej.

co do usypiania dzieci przeczytałam kolejną książkę i wstępnie planuje zmienić zwyczaje w domu. na razie staram się wrócić do kładzenia małej spać między 20 a 21. muszę też małą przypilnować ze spaniem w ciągu dnia i usystematyzować jej pory karmień bo jak na razie mamy mały chaos.Mam nadzieje że za jakiś tydzień czy dwa będzie wszystko chodziło jak w zegarku i nawet uda nam się odstawić cyca.jeżeli te zmiany nie pomogą to zastosujemy drastyczniejsze metody.

piątek, 3 sierpnia 2007

czwartek, 26 lipca 2007

goście jadą

Jutro odwiedzi mnie koleżanka z piaskownicy więc dzisiaj panował napięty jak balonik plan działania oczywiście ta część którą ja obiecałam zrobić zrobiona w min. 90 %. Więc ja czuje się spełniona natomiast Hazbond wykonał 70 % z czego 50% to zajęcie się córka przez jakieś 3 h. więc jutro od rana musze zastanowić się co jeszcze mam do zrobienia i spróbować zrobić. tu muszę nadmienić że Łucja ostatnio jest jakoś taka mocno przylepna jak jesteśmy same więc mam chwilke dopiero wtedy kiedy śpi a śpi ostatnio coraz rzadziej i krócej.

jutro zobaczymy co jeszcze mam do roboty.

a teraz dobranoc.

poniedziałek, 23 lipca 2007

nic nie rozumiem

właśnie przed chwila skończył się Detektyw Monk i wczoraj o 20-stej z min też był- co u licha? patrzałam w programie na wp i co tam w ogóle nie było w programie Monka. Co u licha się dzieje?
szlak mnie trafia bo dzisiaj miałam ciężki dzień i jeszcze w telewizji robią zamieszanie nie lubi oj nie lubię takich takich dni.

padam na rrrrrrrr i nawet kłaść spać mi się nie chce bo wiem że sobie nie pośpię. chyba zacznę brać jakieś cosiki na uspokojenie bo nerwy mam dzisiaj w strzępach.dobrze że poszłam do kina przynajmniej trochę odpoczęłam ale jak zwykle Hazbond sprowadził mnie na ziemie. nic tylko zabijać po zapłodnieniu.

ide pod prysznic nic tu po mnie.


ps. "pierwsza żono" współczuje.

środa, 18 lipca 2007

bardzo ważna rzecz :)

Za każdym razem jak myśle o blogu i zastanawiam się o czym tu napisac mam jakieś 10 pomysłów.
A gdy siadam do komputera i się zaczynam logować na bloga to ani jedna cholera mi się nie przypomina. :) no więc chyba sobie notatnik założę takie "złote myśli" - ciekawe czy jeszcze w szkołach istnieją złote myśli?

od kilku dni mamy problemy z z położeniem małej spać. Mała jest w ciągu dnia bardzo aktywna i wieczorem jest już tak przemęczona że zasnąć nie może. mimo że przeczytałam książkę pani Tracy Hogg i próbowałam wprowadzić wszystkie zasady do naszego życia tak by mała szybko i samodzielnie zasypiała. I co przez chyba jakiś miesiąc może dłużej mała ładnie zasypiała i karmiłam ja w nocy dwa razy o stałych porach.ale od wypadku - kiedyś opisze co sie stało- mała nie zasypia sama tylko przy cycku. jutro ide kupić kolejną książkę na temat usypiania dziecka zobaczymy czy uda mi się coś zdziałać.

no nic ide spać . pierwsza żona wróciła - wreszcie będzie co poczytać.

poniedziałek, 16 lipca 2007

Uf jak gorąco!

koszmar gorąco jak w piecu a ja jeszcze piekę chleb.w pokoju jest jakieś 100 stopni przynajmniej. Hazbond polazł do kina na "szklaną pułapkę" a ja siedze w tym naszym piekiełku i się zastanawiam co zrobić. w telewizji SPEED 2 też mi szał. chyba zadzwonie do sis siedzi w domu - chyba .
Dzisiaj byłam u teściowej mała pokazała co umie, teściowa zachwycona ze mała się tak bawi i że się jej nie boi (Mała się boi tylko wtedy kiedy ktoś sie jej boi).


dobra chleb wyciagam.


ok wyciągnięty - dzisiaj spartoliłam robote bo za niską temperature ustawiłam i przez około godzine się tak piekł. zobaczymy jutro czy jest dobry.

mówie wam chleb własnej roboty to jest to.


jutro też pojade do teściowej. mieszka na obrzeżu miasta więc ten upał jest tam mniej dokuczliwy niż tu w samym środku miasta.

uf jak gorąco!!!!!!!!!

piątek, 13 lipca 2007

no i znów klapa

Klapa pełna gębą! a nawet powiedziała bym dupą!
Właśnie wzięłam prysznic poczułam się czyściutko , pachnąco po prostu rozkosznie i całą tę rozkosz szlak trafił gdy moje spojrzenie padło na lustro i zobaczyłam w nim odbicie mojej dupy.
Myślałam że celulit zniknął na dobre a tu dupa znowu jest. przez 8 pięknych miesięcy nie było drania a teraz cholernik się ujawnił.
Tak jak pisałam poprzednio jak czegoś nie wymieniłam to na pewno dla tego że jeszcze tego nie zauważyłam.
Wiem pisałam że lustra nie mam- przepraszam mam ale nie można tego nazwać w 100% lustrem troszkę powierzchnia za mała.
'Mała'- pchi - ale dupe ujmuje jak się dobrze stanie.
Przepraszam za nad używanie słowa dupa no ale inne słowa opisujące ta część ciała nie odpowiada mojej chwilowej niepoczytalności umysłu wywołana szokiem.Szokiem który jutro zacznie przeradzać sie w depresje a za miesiąc . . . oj lepiej nie mówić co będzie za miesiąc.

Mała już śpi od około trzech godzin. Budziła się tylko raz , przytuliłam na chwilkę i zasnęła dalej.

Pomocy nie umiem małej uśpić bez karmienia cycem.HELP co robić?

ide spać może coś miłego mnie we śnie spotka bo w realu na pewno nic.

czwartek, 12 lipca 2007

byłam dzielna

jak sobie postanowiłam tak zrobiłam znaczy spełniłam dwa z trzech postanowień( patrz wcześniejszy wpis) tak się utrzymało do dziś.
kurna gości mieliśmy to raz a dwa już miałam taką chcice że dziecka danonki zjadłam i wykończyłam NAN2. chyba nie wyrobie z tym nie jedzeniem słodkiego. a byłam już taka dzielna.
A wiecie co mnie na maxa dobija to że karmie piersią i nic nie chudnę.
Dzisiaj urodziła się bratanica mojemu mężowi polazł do brata opijać. Szwagierka jak sądzę będzie chudła w oczach i jak skończy karmić to będzie szczupła i wiotka .
kurwa czemu ja zawsze mam do wszystkiego pecha????????????? Gruba, pryszczata( a nastka już nie jestem), włosy rosną wszędzie tylko nie tam gdzie ja tego chce, rozstępy mam wszędzie chyba, na nogach mam pełno naczynek i żylaków. jak czegoś jeszcze nie wymieniłam to pewnie to mam ale że nie mam dużego lustra to nie wiem że to mam.

czasami to mam ochote walić głową w ściane.

wtorek, 10 lipca 2007

sama z Lulu

na tydzień przyjechała do mnie siostrunia i sobie troche po wakacjowała - bidna bo musiała znosić moje i hazbonda sprzeczki i szpileczki jak nie ja to on z czymś wyjerzdzał.

dziwna sprawa że człek jak go rodzina lub koledzy obserwują zmienia swoje zachowanie.

no w każdym razie zostałam sama z lulu.w domu bałagan bo lulu sobie zrobiła plac zabaw w całym pokoju. teraz śpi ale nie sprzątam bo po co za 30 min wstanie i od nowa rozwali. pralka zepsuta, brudy kipią z kosza, pogoda paskudna tylko wyć. i na domiar złego wczoraj wlazłam na wage - straszne mimo karmienia piersią przytyłam 3 kg. no ale przez ostatnie 20 dni sobie nie żałowałam niczego - a to lodzik, a to ciasto itd. Sis postanowiła się odchudzać więc ja też postanawiam się odchudzać. chciała bym zrzucić jakieś 10 kg ale nie wiem czy mi się uda. jakoś przez tą pogodę to mam ochotę czekoladę jeść i lodami poprawiać.

straszne !

mój plan walki z brzuszkiem to:
1. Całkowicie odstawić słodycze.
2. Zacząć ćwiczyć w domku - kilka prostych ćwiczeń : brzuszki i takie tam.
3. nie jeść białego pieczywa.
trzy stopniowy plan mam nadzieje że się uda. największy problem widzę w punkcie drugim.
wieczorem jestem tak padnięta że siły już na gimnastykę brak , a rano ledwo co na oczy patrze. dzisiaj np. Łucja budziła się trzy razy dwa z tego w półtora godzin odstępie. akurat jak zaczęłam sie zapadać w dobrym śnie. no ale takie jej prawo.

nie wiem jak małą odstawić od cyca. chciała bym ja jeszcze karmić z 3 miesiące a potem koniec ale za bardzo nie wiem jak to zrobić. chciałam jej nie dawać w ciągu dnia cyca ale ostatnio mi nie wychodzi i jak tylko próbuje ją usypiać to kończy się to cycem.

ratunku! co mam robić?

no kończe troche po necie poszperam może się znajdzie jakaś porada.

ps. dziękuje Ci sis za pomoc przy małej i odwiedziny było mi niezmiernie przyjemnie Cie gościć

czwartek, 5 lipca 2007

ślicznotka


nic dodać nic ująć
po prostu cudeńko


taka mała istotka a tyle w życiu zmienia



i po wakacjach

no i skończyła się sielanka. niby nic a jednak. domek na wsi , możliwość siedzenia z dzieckiem na dworze cały dzień, pomoc mamy, obiadki ugotowane przez mamę.
Fajnie było. szkoda że tak krótko.Mała ledwo co się zaaklimatyzowała się i już musiałyśmy wracać.

Zastanawia mnie jedno czy wszyscy faceci tak bałaganią czy tylko mnie się trafił taki co sprzątać nie potrafi ??????
Chociaż on potrafi tylko mu się nigdy nie chce. zostawiłam go na 10 dni i nawet se prania nie zrobił.
kurcze teraz nie mogę nadrobić. Kosz z ubrankami Łucji pęka w szwach nasz też i jeszcze do tego pogoda pod psem i nic nie chce schnąć. kuchenka zarosła brudem.
matko i córko idzie cholery dostać.
Ania przyjechała ze mną więc jest fajnie bo mogę sobie z kimś dorosłym porozmawiać no i Łucja ma publiczność.
Mała zasuwa po podłodze coraz sprawniej próbuje stawać nie trzymając się mebli. wydaje mi się ze jak będzie miała 10 miesięcy to będzie chodziła.

kurcze musze do przychodni zadzwonić. oj nie zadzwonie bo cosik teleffonik nie działłła jak trza.
no kończe do roboty trzeba - Odgruzować łazienkę i umyć podłoge.

sobota, 23 czerwca 2007

ostanie wejście

Mam jeszcze parę minut zamin będe musiała opuścić stanowisko komputerowe i przełoczyc całkowicie na telewizor.Mąż zamierza obejrzec "Czerwonego smoka" podejście nr 2. Jakieś dwa lata temu wypożyczyliśmy Czerwonego smoka zaczeliśmy ogladać i mój Hazbond ( chociaż wtedy jeszcze nim nie był) po chyba 10 czy 15 minutach zasnął.tak więc mam jakies 20 minut żeby cos napisać.

jutro wyjeżdzam z córą do rodziców. przez 10 dni sobie "odpoczne".
mamusia ugotuje i posprząta ... Chociaż nie mamusia pobawi wnuczke a ja possprzątam i ugotuje.tak zdecydowanie bedzie lepiej.

No to do napisania za 10 dni.

czwartek, 21 czerwca 2007

Super baba

bardzo dziwna sprawa się stała.
upiekłam chleb według przepisu dodałam wszystkie składniki jak trzeba i co ... chlebek z góry jest biały.
a w zeszłą sobote upiekłam chlebek i zapomniałam dodać soli i efekt był taki, że chlebuś slicznie wypieczony brązowiutki z góry smaczny chociaż kwaśny.
No będe musiała sprawdzić czy fakt dodania soli powoduje białą skórkę.

A zrobiłam też dzisiaj kawał dobrej roboty bo jeszcze ogórki zakisiłam. Moje pierwsze w życiu kiszone ogórasy. oczywiście tu dałam ciała bo zapomniałam dodać gorczycy. teraz zastanawiam sie czy jak jutro dosypie gorczycy to czy bedzie ok. a moze odlac troche wody z ogórków, podgrzać i wsypac gorczycy.a potem dolać to do ogórasków.A nie wyjaśniłam ogóreczki kisze w takim jak to nazwać glinanym naczyniu ( zapomniałam nazwy - jak kto będzie wiedział to prosze o pomoc).

No i co do dobrej roboty to podłoge umyłam, jedno pranie zebralam z suszarki, drugie zrobiłam i rozwiesiłam a i obiad przygotowałam .
czuje się jak super baba

wtorek, 19 czerwca 2007

Monk is back

nareszcie po dłuższej przerwie powraca detektyw monk.nareszcie jakiś porządny film.
nawet Łucja była tak miła i poszła spać przed filmem.
Ale to tylko była cisza przed burzą.ZĄBKOWANIE.
Co prawda mała ząbkuje bardzo łagodnie i nie uciążliwie tzn. jak wyszły dwa dolne to się z Hazbondem zorjentowaliśmy jak się zęby przebiły, teraz w ciągu ostatnich dwóch tygodni zaczeły jej wychodzić górne.najpierw wyszła lewa dwójka i prawa jedynka, tydzień póżniej czyli jakieś dwa dni temu wyszła brakująca jedynka a dzisiaj dwójka idzie.no i niestety musiałam podać jej nurofen bo ją boli i spać nie może.W sumie na wszystkie sześć zębów 3 razy musiałam podawać nurofen.No coś czuje że noc bedzie znacznie aktywniejsza niż wczoraj.

Do tego mam po uszy roboty.Na męża nie mam co liczyć bo cosik instaluje i nic poza tym zrobic nie może.za godzine wstanie i powie że idzie spać bo zmęczony ale nie zapyta czy mi pomóc.Moge się o stówe założyć ( a stówa dla mnie to majątek).
musze się spiąć i: zdjąć z suszarki i posegregowac pranie , rozwiecić nowe pranie, pozmywać naczynia i umyć podłoge. Ciekawe czy zdąże w godzine. Chciałabym położyc się o 24:00.

poniedziałek, 18 czerwca 2007

to jest pomysł

Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała: - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym znów stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w tym zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci, i będziemy żyli długo i szczęśliwie...
Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała:
- No k..wa, nie sądzę...
I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce.


Że też ja nie wpadłam na taki pomysł. No ale cóż było mineło.
teraz tylko pij piwo i ściel łóżko.
Dobre pomysły zawsze przychodzą za późno.

czwartek, 14 czerwca 2007

małe conieco

rano zastanawiałam się co napisać.
Myślałam,że w ciągu dnia zdarzy sie coś niesamowitego co warto opisać albo przynajmneij skomentować. a tu nic a nic. zero tematów na którym mogła bym sie oprzeć.

no nic to jakos to bedzie bez wielkich tematów.

lece spać . chociaż czy jest sens jak tylko zaczne zasypiac zrobi mi się błogo to obudzi się Lulu i bedzie cyca chciała i tyle z mojego spania.


Czemu ja tak długo siedze wieczorami. dzisiaj nawet miałam wszystko zrobione zanim Lulu poszła spać. i po co to sie człowiek męczy? :)

środa, 13 czerwca 2007

60% osiągnięte

Woczraj postanowiłam zmenic podejście do mojego męża.
I wczoraj metoda ta bardzo pomogła mi w egzystencji jednak dzisiaj mimo jaszczerszych chęci no nie wyszło zupełnie tak dobrze jak bym chciała. Ale ważne, że cokolwiek wychodzi.
Czepiam się ( tak twierdzi mój hazbond) i to główny powód problemów.
Możliwe, ma racji ale jak tu się nie czepiać jak codziennie trzeba po kimś sprzątać i to za darmoche.
ktoś powie, że cie utrzymuje przecież, chodzi do pracy itd.
to niech ten ktoś mi powie co ja w takim razie robie ?

Pewnie jestem na wakacjach. siedze na słonku i se drinole popijam.

Wiem, wiem kiedyś to było dużo trudniej pranie robiło się ręcznie , nie było pieluch jednorazowych itd. Ale jak spogladam na prace mojego hazbonda to ja zasuwam dużo ciężęj i to do mnie są pretensje jak zapomne o podaniu witaminy D małej, że dziecko ma anemie i że jej paznokcie tak szybko urosły albo nie urosły albo oczko ma czerwone i czemu ma czerwone i cały czas coś.i kto tu kogo się czepia. a ja sobie chce ułatwić życie.

dzisiaj np moja kochana córunia dała mi godzine na posprzątanie mieszkania. i udało sie 60% wykonane. reszta jak zwykle wieczorem jak już mała pójdzie spać.

a dzisiaj jeszcze rower hazbond przyprowadził i poprostu jest superowoooooooooo.
mamy w cholere miejsca wolnego jeszcze więc jak ktos chce to niech przyprowadzi nam cos na przechowanie.

musze sobie wolne zrobić bo zeświruje.

wtorek, 12 czerwca 2007

Mój pierwszy raz

Tytuł może przyciąga albo odstasza ale na wstępie tumacze, że chodzi o dziewictwo blogowe.
HAHAHAHA
ale fajnie pisze sobie i to bedzie w nacie gdzies tam koś tam może sobie moje coś tam przeczytać.
uuuuuuuuuuuuuu
odrazu przepraszam osoby czułe na błędy ortograficze. Mam tendencje do robienia ich dodatkowo wzmocniona pisaniem na komputerze ( nie czuje co pisze).

no to tyle na dzisiaj jeszcze musze się nauczyc obsługiwać to wszystko.
musze słownik angielskiego przygotowac bo bez niego bedzie troche trudno.