środa, 18 lutego 2009

Za oknem pada śnieg. Ja już się wykapałam, nawet podwójnie bo byłam na basenie i jest mi bardzo dobrze, jeszcze do tego HazBond podał piwko - to w ramach diety :) super się czuje.

do 10 bez 9

od jakiś dwóch tygodni Pani Lulu posiada umiejętność liczenia do 10.
Idzie to tak 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 14. My mówim, że liczy do 10 bez 9 natomiast ona sama twierdzi, że liczy do 10 bez 10.

Miej więcej dwa tygodnie temu nasza Pani Lulu zaliczyła glebe na basenie. zdarła przy tym skórę na kolanie. musiałam iść z nią do ratownika, który zdezynfekował ranę i zakleił plastrem.
muszę zaznaczyć, że Pani Lulu po tym zabiegu mnie tak znienawidziła, że do czasu powrotu do domu kazała mi usiekać. na nowo mnie polubiła gdy zdjęłam jej plaster i zaczęłam pokazywać zdjęcia kotów. Dzięki wrodzonemu lenistwu miałam całkiem spory zbiór. po godzinie oglądania poszłyśmy spać. od rana noga bolała ja tylko wtedy kiedy widziała ranę. Wystarczyło tylko założyć rajtuzy czy spodnie i przestawało kolanko boleć.
Od tamtego wypadku Pani Lulu zaczęła bawić się w Doktora. Pani Lulu jest doktorem a mama albo tata albo nawet szczoteczka do włosów są pacjentami. Schorzenia jakie są leczone to przede wszystkim zbite i obolałe kolano oraz ból głowy i brzuszka. Metody leczenia to nalepienie plastra i podanie tabletki.

wtorek, 17 lutego 2009

poniedziałek, 16 lutego 2009

wycieczka gdańskoznawcza

w sobotę całą trójką wyruszyliśmy na wycieczkę na lotnisko w gdańsku. o tak sobie samoloty pooglądać oraz i do IKEi.
mieliśmy niesamowite szczecie bo jak dotarliśmy na lotnisko zaczęła się odprawa i paręnaście minut później widzieliśmy jak kołuje i startuje samolot.
pani lulu pobiegała po lotnisku, pojeździła na spychaczu, potem poleciała samolocikiem i pograła na automacie 2 razy.
po podlocie samolotu do warszawy pojechaliśmy do IKEi. A tam HazBond zajął się Panią Lulu a ja poszłam na zakupy.
Zakupy udały się wymielicie oczywiście się pogubiłam w części wystawowej.
kupiłam dużo różności i jedna ważną rzecz - otwieracz do puszek. narazie nie mam pojęcie czy otwiera puszki bo nie miałam okazji sprawdzić.
po zakupach wróciliśmy do domu autobusem lini "poznaj gdańsk" .
oczywiście Lulu zasneła w autobusie o 17:00 co dało efekt taki,że połozyliśmy się spac koło północy wszyscy.ja zasnęłam chyba o pierwszej musiałam jeszcze małą przełozyc do jej lóżeczka.
i tak o mineła nam sobota

środa, 11 lutego 2009

potrzebe mam

Mam potrzebę sobie soczyście zakląć.Tak bez zahamowań i krępacji. Musze się jakoś wyżyć psychicznie bo inaczej nie będzie dobrze. Najbardziej ucierpi Pani Lulu wiadomo a potem HazBond.

pogoda do dupy nawet nie da się na śniegu zjeżdżać.
Kółko napompowane u wulkanizatora czeka,a tu dupa nic nawet samo kółko nie zjeżdża.
I bądź tu człowieku zadowolony ze spaceru jak mokro, zimno i wszędzie psie kupy.

chyba dopada mnie jakaś zimowa chandra albo mam SGND. Wszystko mnie denerwuje. a co lepsze nie mam pomysłu co mogło by mi poprawić nastrój.

niedziela, 8 lutego 2009

Zimową porą

dzisiaj z mymi dwiema kochanymi istotami poszłam na spacer.
wyszliśmy o 10:30 a wróciliśmy o 18:00.
Spotkaliśmy się z Teściową i matką chrzestną mojego HazBonda.
Poszliśmy sobie wzdłuż wybrzeża z Gdańska Brzeźna do Sopotu na "Mąciaka" - na mały lansik.
teraz mnie okrutnie nogi bolą i jestem potwornie zmęczona.