poniedziałek, 6 sierpnia 2007

co za wstyd

Miałam dzisiaj strasznego pecha o ile to pechem nazwać można.raczej głupotą.
Mała rozlała płyn do mycia naczyń i sie go troszkę napiła - napiła jest tu mocno przesadzone raczej spróbowała.
zadzwoniłam do mamy co robić. mama powiedziała żeby zadzwonić do lekarz albo do położnej bo ona sama nie wie co robić.
zadzwoniłam do położnej środowiskowej ta powiedział to samo co moja mama.więc dzwonie do lekarza ten że natychmiast do szpitala i płukanie żołądka trzeba zrobić ...
Ja panika dzwonie do męża numer nie odpowiada więc jeszcze bardziej panikuje dzwonie na drugi numer męża - na szczęście odbiera - przekazuje co jest . mąż ma jakąś robotę i w tej chwili nie może wyjść.
mała nic - siedzi u mnie na rękach i się jak na debilkę parzy czemu ja tak latam jakaś nie normalna ta mama puściła by mnie na ziemie a ja bym meble poprzesuwała.
dzwonie do szwagierki - mieszka dwa piętra wyżej - ona mnie zawieść nie może ale pożyczy mi kasę na taxe.
jadę do szpitala dziecięcego . na miejscu ambulatorium nie czynne.dopiero od 18:30 a jest dopiero 17:00. szukam lekarzy trafiam na izbę przyjęć i na szczęście miły sanitariusz pomaga mi. zaprowadza nas do gabinetu i idzie po lekarza.
Przyszła pani doktor pyta co się stało i jak do tego doszło. bada mała. na szczęście wszystko ok nie trzeba robić płukania żołądka. mam małej dawać dużo pić i ma normalnie jeść.

mała po powrocie radosna. brykała jak zwykle.

mamy uważajcie dzieci są szybsze niż się komu kolwiek wydaje.

Brak komentarzy: