czwartek, 15 grudnia 2011

skutki

Właśnie czuje skutki picia piwa spożywam i odczówam. chyba już jestem stara bo wcześniej tak nie było.
czuje skutki bycia daleko nikt do nie nie może tak chopa siupa przyjechać.
Widzę skutki stresującej pracy: włosów mniej sińce pod oczami już nie mówiąc o szarej porowatej jak ser szwajcarski cerze.
widzie skutki nie pisania na blogu: duże luki duże.

czy pisanie wstecz ma szanse przetrwania?
zobaczymy będę musiała zrobić jakiś szacher macher z datami powstawiać informacji z przed tego wpisu.
może parę zdjęć? trzeba się czymś zająć.

poniedziałek, 10 października 2011

oziębienie

mam problemy natury rodzicielskiej.
Nie mogę się dogadać z Panią LuLu. Od powrotu do domu nie było tak bardzo żłe. Bywały lepsze i gorsze chwile. mało rygoru i obowiązków . Oczywiście że mnie nie słuchała we wszystkim ale jakoś nie było tak żłe jak jest od tygodnia. zaczęło się jakoś po przyjeździe Hazbonda. nie wiem co się stało bo po prosu mała nie słucha żadnej mojej prośby. dochodzi do awantur mała pyskuje. a od kilku dni płacze.
Może tęskni za Tatą, przeżywa jego przyjazd. Nie wiem co robić, jak reagować. Do niedawna jej szłam na rękę ale to i tak nie przynosiło poprawy, wręcz pogarszało sprawę. Dzisiaj mało brakowało i bym jej dała powód do płaczu, Ale po prostu wyszłam. Po 30 min siadłyśmy z Panią LuLu i spisałyśmy wszystkie ważne zasady których trzeba przestrzegać. I tak od jutra wchodzą one w życie na nowo. Jutro je pięknie na dużej kartce wypiszemy i na lodówkę.
zobaczymy jak to zadziała.
Oby była poprawa bo inaczej będzie mnie można do Lublińca wywieść.

piątek, 24 czerwca 2011

Zamieszanie = życie

Życie jest bardzo upierdliwe. Wtedy kiedy w pracy idzie źle i masz już dość dochodzi do tego jeszcze coś co się dzieje w domu np: choroba. Robi się z tego mieszanka wybuchowa na potęgę.

Tak więc w skrócie u mnie jest nie fajnie. Jest potężne ZAMIESZANIE.

Pani Lulu zalicza właśnie kolejna chorobę. Pierwsza to szkarlatynowe zapalenie gardła. Przez 10 dni dostawała mocny antybiotyk, teraz znowu po 7 dniach 40 stopni gorączki. Gorączki ciężko zbijalnej, żeby było ciekawiej.Trzeba było kąpieli, okładów, dużej ilości płynów i podwójnej dawki leku przeciwgorączkowego żeby zejść poniżej 38 stopni.
Pan doktor pocieszył mnie tym, że może uda się uniknąć antybiotyku pod warunkiem, że leki przeciwgorączkowe będą działać. Na razie jest dobrze temperatura lekko wzrasta ale utrzymuje się na poziomie bez lekowym. oby tak dalej bo kolejny antybiotyk to będzie duże obciążenie dla jej organizmu. Z końcem miesiąca musimy iść do laryngologa i skonsultować wycięcie migdałów. Do tego za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżamy do Turcji. Warunek wyjazdu zdrowe dziecko. A i ekipa remontowa ma wkroczyć do naszego mieszkanka. W sierpniu HazBond wyjeżdża ZaGranamice do pracy więc zostaje z Panią Lulu sama. Po prostu rewelacja.
Na szczęście i nie szczęście odchodzę z pracy. Doszłam do wniosku, że nie dam sobie rady sama. psycha mi siądzie i sobie albo komuś zrobię krzywdę. Na nieszczęście bo co by złego o pracy nie powiedzieć to coś się tam nowego uczyłam. Na szczęście nie będę taka nerwowa i zła ja osa o wszystko.
Teraz zostaje tylko zorganizować wszystko nie wychodząc z domu żeby dziecko zdrowiało i mieszkanie nam piękniało.

środa, 8 czerwca 2011

nowe tło

dla zainteresowanych nowe tło to zdjęcie mojej produkcji mojego kwiata.

wtorek, 29 marca 2011

Jak dawo mnie tu ...

postanowiłam, że się za siebie zabiorę. nie jest to postanowienie postne. to znaczy trochę też ale głównie popatrzyłam w lustro i pomyślałam o tegorocznych wakacjach. no i się wystraszyłam.
wiec obecnie szukam jakiegoś fitness klubu w którym będę mogła się poruszać. niestety z racji tego, że pracuje od 8-16(na ogół) to godziny do wyboru to wcześnie rano albo późne popołudnie czy nawet raczej wczesny wieczór. do tego odpada wtorek i czwartek (HazBond chodzi na angielski). no i piątek ,sobota ,niedziela też nie bardzo bo zostaje sama z Panią Lulu. Więc jeszcze bym musiała coś wymyślić żeby ktoś się Panią Lulu zajął.
powiem szczerze , że mnie to raczej przeraża ale trzeba się jakoś wsiąść za siebie bo inaczej będę jak "Cool kulka" . na razie jestem na etapie wywiadu gdzie co i za ile. i mam nadzieje, że po świętach a może i wcześniej uda mi się zacząć uczęszczać na gimnastyki jakieś.


ps: chętnie rady przyjmuje co do diet wiec jak kto ma jaka dobrą to proszę o cynk.