czwartek, 29 listopada 2007

nowości pyszności

No powiem Wam moi drodzy czytelnicy i czytelniczki, że dzisiaj był dzień odkryć i postępów.
A więc:
1. Luci siada na nocnik, w ubranku ale jak go kupiłam to nawet go nosić po pokoju nie chciała, a dzisiaj proszę, co prawda musiałam kilka razy sama na nim usiąść ale co tam , wytrzymał.
2. Na zdjęciu w poniższym postcie mała nosi na głowie kurtkę, nosi ja tak dla tego , że chwile wcześniej nauczyła sie wkładać rączkę do kurtki, ja jej kurtkę trzymałam a ona sama celowała do rękawów rączkami.
3. Mała nie lubi kaszek smakowych ani kaszy manny ,dwa dni temu nie raczyła nawet polizać a tu dzisiaj zjadła dwie łyżki stołowe kaszy manny ( huraaaaaaaaa) i gdyby było więcej to by tez zjadła. rano jej zrobię kasze mannę na śniadanie i zobaczymy czy moja radość nie jest przedwczesna.
4. jedzenie widelcem jest coraz sprawniejsze do tego stopnia, że nabija sama i obgryza jedzenie będące na widelcu.

Czeka mnie teraz nauczenie małej zamykania oczu jak jej spółkuje głowę.

Nie pamiętam czy już się chwaliłam, że mała sama wyrzuca pieluszkę do śmieci (?) jak pisałam to powtarzam jak nie pisałam to pisze.

Dobra idę się myć i spać.
O której mała nie pójdzie spać ja i tak ląduje o 24:00 w łożku.

troche pięknej Lulu


środa, 28 listopada 2007

Reklamy w blogu?

Zastanawiam sie nad umieszczeniem reklam w blogu ma troche stracha i nie wiem czy to nie wpłynie źle na wygląd mojego bloga.

proszę o opinie.

chyba zęby

Mała dzisiaj była bardzo marudna, podejrzewam zęby - czwóreczki.

w związku z czym jestem bardzo zmęczona.
a co w związku ze zmęczeniem...?
a to moi państwo że nie umyje dzisiaj tego co chciałam umyć, nie porysuje sobie w Cadzie, nie pooglądam mieszkań w necie i chyba nawet telewizji nie będę oglądała tylko pójdę spać. no może tylko butelki przygotuje na rano.

jutro jak się będę czuła na siłach to jakieś zdjęcia wrzucę.

Mam problemy z aparatem ani ten w komórce ani ten zwykły nie robi ładnych zdjęć.
Pewnie to moja wina ale nie wiem co zmienić żeby ładne wychodziły.Pomocy!!!!!!!!!!!

wtorek, 27 listopada 2007


krótko i na temat

mała czuje się świetnie. tera śpi .ale godzinę ją dzisiaj usypiałam.
Szanownyyyyyyyyyy na siłowni - pierwszy raz, zobaczymy ile razy uda mu sie pójść .
A ja jak zwykle nic nie robie ciekawego zmywanie naczyń, sprzątanie zabawek, pranie rozwiesiłam przed położeniem lulu spać.i tak o powinnam pouzupełniać w kompie adresy i takie tam żeby później do telefonu przerzucić. ale nie mam siły za dużo dłubania.

Denerwuje mnie ten portal nasza klasa co coś chce tam zrobić to mi wywala tekst:" serwery przeciążone spróbuj później"- nie będę tam chyba wchodzić bo mnie to drażni nie mam czasu na takie głupoty.

musze sie umyć i ide spać wyspać się musze. zdjęcia jutro zamieszcze albo jak się wykąpie.
narka

poniedziałek, 26 listopada 2007

kto ma Asa ???

mały wypadek

Myślałam,że dwa dni temu będzie gorszy dzień niż dzisiaj ale no cóż. Mała obudziła się dzisiaj o 5 rano, na moje szczęście zasnęła po wypiciu herbatki i kilu kwadransach , Ale spała z nami a dokładniej na mojej połowie i mi było bardzo niewygodnie. no ale cóż tak bywa.Dospałyśmy do 7:40 i od razu wzięła się za rozrabianie. Nie było tak źle nawet odkurzyłyśmy mieszkanie.W okolicach godziny 12 mała zapragnęła pobawić się na wersalce.Więc jej pozwoliłam - i tu był błąd - mała zaczęła bawić się firanka pilnowałam żeby sie w niej nie zahaczyła i nie poddusiła no ale nie zdążyłam złapać jej jak po piruecie upadła.upadła tak nieszczęśliwie że uderzyła główką w stół i rozwaliła sobie łuk brwiowy. Nic poważnego parę kropel krwi i dużo strachu.Mała sobie popłakała jakieś 5 min i z powrotem chciała włazić na wersalkę.
Oczywiście dostałam ochrzan od HazBonda, za złe zabezpieczenie przestrzeni na której mała sie bawiła.( Sis: w mailu dodatki)
Pisałam już wcześniej o tej wersalce że nie wiem co robić żeby jej nie ograniczać a jednocześnie żeby była bezpieczna no i dzisiaj Szanowny wymyślił "całkowity zakaz wchodzenia na wersalkę".Mądre ale będzie ciężko.

sobota, 24 listopada 2007

KKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKk

ja pitole właśnie straciłam cały tekst. ponieważ było spięcie czy coś i wywaliło korek w listwie zasilającej komputer.

Dzięki Bogu nic więcej nie wywaliło.

A teraz nie wiem czy pisać od początku czy isc spać. Kurde przez pół godziny pisałam i co wcięło.

Idę spać jak jutro znajdę czas to coś napisze.

ps: wiem od Mamy, że kasa doszła i że tablice będą na czas. :)

piątek, 23 listopada 2007

HazBond i Lulu

nowości

Oto nasz nowy nabytek:



... i tylko parę dni czekał w pudelku aż HazBond powiesi. Szafka łazienkowa nadal czeka , a dokładniej czeka aż druga szafka przyjedzie ( Praktiker złożył złe zamówienie i przysłali tylko jedną szafkę)

środa, 21 listopada 2007

troche pięknej Lulu



Mała jest tak ruchliwa , że zrobienie ostrego zdjęcia zaczyna graniczyć z cudem.

wtorek, 20 listopada 2007

trzy lampki

No dzisiaj miałam gości przepraszam mieliśmy gości - koleżanka mojego Szanownego z Narzeczonym i zapraszali nas na ślub.No i sobie pozwoliłam na wypicie winka. Zaczęło sie niewinnie skończyło na trzech lampkach.
Ale mi szumiiiiiiiiiiii

Mała szumi teżżżżżżżż.Ale na razie nie ide.
No niestety ide.
mała zgubiła smoczek , smoczek podany i dzitka śpi dalej.

ja tez ide spać . Winko działa.


papapapa

sobota, 17 listopada 2007

For You Sis

dobra proszonam była o więcej Lulu.

więc dawaj.
Mała dzisiaj nauczyła sie sama schodzić z wersalki.Kładzie się na brzuszek i jedną nóżką sięga do ziemi a potem ofkors drugą.


Osiągnięcia też poczyniła w zakresie samodzielnego jedzenia i czekania na jedzenie.
Jak jej szykuje krzesełko do jedzenia samodzielnego (czyli składam tak żeby był stolik i krzesełko) mała sama usiłuje wleźć do krzesełka. do jedzenia używa widelczyka i rączki w zasadzie głównie rączką jednak przez cały posiłek próbuje coś tym widelczykiem zdziałać.




Efekt końcowy to podłoga w jedzeniu, stolik w jedzeniu i dziecko w jedzeniu ...



... ale nic to ważne, że sama je i ma z tego niesamowitą uciechę.

(Nie mogłam się zdecydować które zdjęcie wybrać)

Łucja bardzo lubi zakładać czapki i różne rzeczy na szyje zamiast szalika co ( Szanowna Sis wie) czapką taty też nie pogardziła.


Do napisania
PS do Sis : co do Włoch to wyczuj kiedy ktoś wyjeżdża i daj nam cynk.
A i co do Lapka czy intrestig ju Acer szwagra.Może mama Szanownego (znaczy się Teścióweczka ) nie będzie chciała z niego korzystać więc Szanowny zaproponował Żeby Ci go przy okazji przywieść. Jak sprawa się wyjaśni dam znać.
A teraz zmywam się jest 00:18 a ja nie śpię. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
Mała za jakieś 7 godzin ,jak dobrze pójdzie, wstanie no i AAAAAAAAAAAAAAAAAAA trzeba będzie się zwlec z łóżka i się bawić np.: w rozrzucanie klocków po podłodze.

wtorek, 13 listopada 2007

42 - 44

Nie zgadnie nikt co oznacza tytuł. A jeżeli ktoś zgadnie to ma u mnie chlebek.

Byłam na szmatkach w H&M no i sobie kupiłam spodnie i bluzke .Bluzka z przeceny a gacie niestetty drogie 139 zł. ostatnio jak coś kosztuje wiecej niz 20 zł to mam straszne problemy z kupnem danej rzeczy.
no ale nakupiłam tysz w Rossmanie krem do rąk oczywiście chyba najtańszy jaki był szczoteczke do zębów dla Szanownego no i całą mase różności dla Dzidki.

Czytałam dzisiaj pierwszą żone i uważam że ma racje co do macierzyństwo.

No od jutra zaczynam walkę cel pierwszy ograniczyć cel drugi zrzucić 5,10,15 kg.
5 na początek żeby wrócić do wagi z przed ciąży.
10 kontynuacja żeby wrócić do wagi z końca studiów.
15 koniec żeby być taka laska jak na początku studiów.

Życzcie mi powodzenia.

czwartek, 8 listopada 2007

"tornado"

zaczyna mnie to denerwować jak już mam chwilkę wieczorem to nic nie ma w telewizji.
nie musi być jakiś hicior no ale coś na czym można oko zawiesić.

A powinnam książkę przeczytać : "język dwulatka"Tracy Hogg .Dzidka już zaczyna wkraczać w ten świat więc muszę się przygotować. Ale mi się nie chce. Straszne.

Szanowny jutro wraca.

Dynia kupiona. Jak goście przyjdą to będę musiała zrobić indyka w sosie dyniowym albo w sosie curry jeszcze nie wiem jak nazwać to danie.
Jak drugi raz uda mi się tak jak za pierwszym opublikuje ten przepis.

Albo nie nie zdradzę przepisu niech to będzie moja tajemnica.

jutro znowu pranie. muszę opróżnić kosz bo Szanowny przywiezie masę brudów do prania.

Ostatnio piorę po kilka ubrań, " często a mało " to powiedzenie ma wielokrotne zastosowanie. zaczynam być jego wyznawczynią i już w kilku dziedzinach życia domowego zaczynam je wcielać. Rzeczywiście ułatwia życie.

środa, 7 listopada 2007

podejrzenia

podejrzewam że nikt nie czyta mojego bloga.

oczywista sprawa pomijam mojego Szanownego i Sis.

mała już śpi od 2 h. Ja pozmywałam i umyłam łazienkę - nareszcie szkoda że za dwa dni bedzie znowu wyglądała jak dzisiaj rano - tera jeno zostaje umyć się i spać.

więc tak robie.
może jeszcze coś napisze jak mi się pod prysznicem przypomni.

sobota, 3 listopada 2007

Mój chlebek


To jest mój chlebek .

Pszenno-żytni bez dodatków.

Lulu lubi mój chlebek.

Wersalka

Dzisiaj wcześniej.
Mała śpi, pranie rozwieszone, chlebek w piekarniku tylko zostało naczynia pozmywać i siebie pozmywać.
HazBond , jak to sam powiedział, ma sraczkę przed występową w wolnym tłumaczeniu stresa ma.
Ja natomiast mam ochotę już nic nie robić ale nie mogie.

czasami jak sobie tak myślę o moim obecnym życiu to wydaje misie że było by dla mie lepiej jak by Lulu urodziła się w tym roku.
Wydaje mi sie że była bym lepiej zorganizowana, była bym silniejsza i prawdopodobnie nie doszło do wypadku który miał miejsce ponad 6 miesięcy temu. kiedyś w szczegółach o min napisze. Ale na razie nie potrafię.


Tak w zasadzie głównym powodem pisania dzisiaj miało być pochwalenie się, że Lulu wchodzi samodzielnie na wersalkę. No i mam przesrane. Oczy w koło głowy i to za mało.
nie za bardzo wiem co robić żeby nie właziła na wersalkę ale z drugiej strony nie chce jej bronić bo to nowe doświadczenie i umiejętność.


Jak ktoś ma rade to gorąco proszę napiszcie co robić.

czwartek, 1 listopada 2007

płakać mi sie chcę

Przeczytałam bloga znajomej I prawie się rozpłakałam.
Jej Córeczka jest chora ma problemy z serduszkiem. nie będę opisywała sami wejdźcie i przeczytajcie http://zosia-winiarska.blogspot.com

Strasznie zazdroszczę im wiary w Boga. U nich ta wiara jest taka czysta nie wiem czy umiem to opisać o co mi chodzi. Oni po prostu żyją wiarą.

Moja wiara jest jakaś taka skrępowana.Nie umiem nawet się pomodlić. nie myślę tu o modlitwach z książeczki do nabożeństwa po prostu nie umiem się wczuć w tą modlitwę.

Poza tym często mam w sobie tyle złości , co czasami w blogu wychodzi, że nie wierze sama w to że jestem wierząca.

Po prostu pod tym względem klapa totalna.