niedziela, 27 stycznia 2008

33/30

No Szanowny zakupił mi jansy orginałki BIG stary no i se nosze. wreszcie nie muszę paska ani podwijać nogawek. Cholerka nie musiała bym kupować takich gaci gdyby moje ciało miało jakieś fajniejsze wymiary. A i nie narzekam na spodnie tylko na swoje ohydne ciało.
A tak w ogólności i szczególności to z Szanownym się odchudzamy narazie odstawiliśmy słodycze.
W przyszłym tygodniu idę na jakąś gimnastykę zobaczymy może na Wesele kuzynki Szanownego będę chudsza o jakieś parę kilo.Najgorsze jest to że jak chce sobie wieczorem poćwiczyć to nie mam już siły po prostu nie mam. A Ci co mnie znają to wiedzą że jak się zawezmę to ćwiczę ostro i efekty mam dobre i nie poddaje się. No ale odkąd jest Lulu to mam tak jakoś dziwny dzień że jestem wieczorem wykończona.

sklerozaaa

Miałam w okolicach sylwestra odpisać koledze na "naszej klasie " i oczywiście zapomniałam przez ten popierrrr serwer który z szybkością błyskawicy ładuje strony. właśnie będę na zmianę z blogiem pisała wiadomość bla kolegi.Mam nadzieje że mi się uda.
no i tak myślałam mam wolne bo oczywizda machina się zacięła.

Dzisiaj sobie wymyśliłam że położę małą spać w takim śpiworku żeby się nie rozkopywała ale nie wiem czy to dobry pomysł.małej się ten cały worek skręca i chyba nie jest jej najwygodniej się w nim obracać.
No trudno zobaczymy czy w nocy się będzie budziła częściej niż zwykle.

Wszystkiego wszystkim wszędzie.Dobranoc.

sobota, 26 stycznia 2008

łzy radości

miałam już dzisiaj nic nie pisać ale nie mogę weszłam na swojego bloga i patrze na ten pokaz slajdów i zdjęcia mojej Lulu jak już jest taka duża i po prostu płacze.
Kocham tą małą tak że aż rozerwać bym mogła.
Nie wiem czy to 2 kieliszki wina czy okres czy po prostu tak ckliwa z natury ale Kocham Tą Małą.

Idę spać. Jutro może coś do galerii wrzucę.
całuje papap

czwartek, 24 stycznia 2008

środa, 23 stycznia 2008

Już wróciłam

Cześć oto ja powracam.
Niestety albo nie działał internet albo nie mogłam przez Dzidke siedzieć przy kompie więc stąd miesięczny brak postów. a żeby to jakoś nadrobić umieszczę dzisiaj dwa.

Co do wyjazdu to się Święta udały tylko ja byłam troszkę ograniczona co do wychodzenia poza teren ośrodka no ale cóż jak się ma dzieci to tak bywa.
Sylwester Był udany mała nie doczekała północy. Grzecznie spała.
Bardzo dzielnie goniła koty i psa. Szczególnie do gustu przypadł jej Guzik. Razem z nim ogołociła choinkę z igieł.Babcia była zmuszona do wcześniejszego rozebrania choinki. Łucja nauczyła się też prowadzać psa na smyczy i samodzielnie smarkać nos - dokładnie to wygląda to tak że łapie się za nos rączką i wydmuchuje powietrze przez nos.
no co jeszcze z nowości znowu jestem kobietą. Nadeszły czasy PMSu i podpasek a było tak miło. no cóż to na tyle bo mnie boli brzuch.