Pani LULU po długiej nieobecności wróciła do przedszkola. Wraca zadowolona i zmęczona.
Pod koniec tygodnia ma być zorganizowany "Mikołaj ".
Oprócz tego mama musi zorganizować narzędzia plastyczne typu : ziarenka, wata , rolki od papieru toaletowego itd. w celu zaniesienia do przedszkola.
witaj zabłąkaną istoto poszukująca w internecie czegoś ważnego.Prawdopodobnie trafiłaś tu przez przypadek więc jeżeli szukasz czegoś bardzo ważnego i nie masz czasu na czytanie mojego bloga w skrócie napisze o czym traktuje. Więc jest to taki sobie pamiętniczek kobiety, która stała sie żoną i matką, której czasami życie wymyka się z pod kontroli
środa, 2 grudnia 2009
W pracy
W pracy jest fajowo
Od razu dostałam rysunek do poprawiania wiec nie mogę powiedzieć że nie wiem co mam ze sobą począć dzięki czemu czas leci szybciutko.
Tu pracuje http://www.konar.eu/
W firmie wszyscy są przyjacielscy. Pracownia jest bardzo fajnie zorganizowana, umeblowana i w ogóle same plusy.
Największy minus to odległość jaką pokonuje żeby do pracy dojechać i wrócić do domu. Ale w sumie też fajnie bo se naszym Kangurkiem jeżdżę i zdobywam nowe umiejętności samochodowe.
A oto trasa którą codziennie będę jeździła: http://tiny.pl/hmxpj
Od razu dostałam rysunek do poprawiania wiec nie mogę powiedzieć że nie wiem co mam ze sobą począć dzięki czemu czas leci szybciutko.
Tu pracuje http://www.konar.eu/
W firmie wszyscy są przyjacielscy. Pracownia jest bardzo fajnie zorganizowana, umeblowana i w ogóle same plusy.
Największy minus to odległość jaką pokonuje żeby do pracy dojechać i wrócić do domu. Ale w sumie też fajnie bo se naszym Kangurkiem jeżdżę i zdobywam nowe umiejętności samochodowe.
A oto trasa którą codziennie będę jeździła: http://tiny.pl/hmxpj
poniedziałek, 30 listopada 2009
to już jutro
jutro idu do pracy
I nadal nie wiem co ubiorę.
Dzisiaj podpisaliśmy umowę przedwstępną w sprawie M i umowę z przedszkolem. Zrobiłam zakupy. Odwiedziłyśmy koleżankę. A teraz rozwieszam pranie.
W planie mam jeszcze prysznic i kładę się spać, jutro wielki dzień.
I nadal nie wiem co ubiorę.
Dzisiaj podpisaliśmy umowę przedwstępną w sprawie M i umowę z przedszkolem. Zrobiłam zakupy. Odwiedziłyśmy koleżankę. A teraz rozwieszam pranie.
W planie mam jeszcze prysznic i kładę się spać, jutro wielki dzień.
niedziela, 29 listopada 2009
po przerwie
jutro poniedziałek w planie: posłanie dziecięcia do przedszkola, podpisanie umowy z przedszkolem, podpisanie umowy przedwstępnej w sprawie nowego większego M, ewentualna wizyta w owym M.
to tak wstępnie z rana. Później należy uzupełnić lodówkę, z lekka posprzątać w domu, przygotować coś dla dziecka jak po przedszkolu głodne wróci - opcja pewna bo nie ma ochoty jeść, boje się czy to nie jakaś oznaka nie wyleczenia bo katar nadal jest i kaszel.
Jeżeli dziecko po przedszkolu będzie w dobrym i nie wskazującym na zmęczenie czy chorobę humorze to spotkamy się z przyjaciółką z piaskownicy.
A we wtorek zaczynamy nowy rozdział "mama w pracy".Tak mówiąc szczerze jestem podniecona i zdenerwowana no i nie mam się w co ubrać.
ps Nauczyłam się tego AutoCada i mam certyfikat
to tak wstępnie z rana. Później należy uzupełnić lodówkę, z lekka posprzątać w domu, przygotować coś dla dziecka jak po przedszkolu głodne wróci - opcja pewna bo nie ma ochoty jeść, boje się czy to nie jakaś oznaka nie wyleczenia bo katar nadal jest i kaszel.
Jeżeli dziecko po przedszkolu będzie w dobrym i nie wskazującym na zmęczenie czy chorobę humorze to spotkamy się z przyjaciółką z piaskownicy.
A we wtorek zaczynamy nowy rozdział "mama w pracy".Tak mówiąc szczerze jestem podniecona i zdenerwowana no i nie mam się w co ubrać.
ps Nauczyłam się tego AutoCada i mam certyfikat
środa, 11 listopada 2009
jak to leciało
Tak w zasadzie to AutoCada muszę sie uczyć. Ale mam taki karat że mi myśleć przeszkadza.
jutro chyba pójdę do doktola żeby mi coś przepisał. albo pomęczę się jeszcze parę dni i sam przejdzie.
Pani Lulu śpi. W poniedziałek lekarz stwierdził u niej stan poważnego zaczerwienienia gardła grożącego zapaleniem krtani. Albo wcześnie wykrytym zapaleniem krtani. w każdym razie powiedziała że czerwone gardło i że ma nadzieje że leki pomogą i że nie będziemy musieli w nocy latać z dzieckiem po dworze albo co najgorsze jechać na ostry dyżur laryngologiczny.
no do tego HazBond załapał zapalenie spojówek,
a ja załapałam ból gardła i karat. Najdziwniejsze że najpierw był ból gardła a po zażyciu lekarstwa na przeziębienie zaczęłam mieć katar.
jutro chyba pójdę do doktola żeby mi coś przepisał. albo pomęczę się jeszcze parę dni i sam przejdzie.
Pani Lulu śpi. W poniedziałek lekarz stwierdził u niej stan poważnego zaczerwienienia gardła grożącego zapaleniem krtani. Albo wcześnie wykrytym zapaleniem krtani. w każdym razie powiedziała że czerwone gardło i że ma nadzieje że leki pomogą i że nie będziemy musieli w nocy latać z dzieckiem po dworze albo co najgorsze jechać na ostry dyżur laryngologiczny.
no do tego HazBond załapał zapalenie spojówek,
a ja załapałam ból gardła i karat. Najdziwniejsze że najpierw był ból gardła a po zażyciu lekarstwa na przeziębienie zaczęłam mieć katar.
czwartek, 15 października 2009
wpadka
niestety nie taka o jakiej myślicie
Wysłałam maila z listem motywacyjnym i CV do firmy i zrobiłam błąd. w liście poprawiłam datę, firmę ale zapomniałam poprawić portal na którego stronie znalazłam ofertę , co może i by przeszło nie zauważone , ale ja do tego nie poprawiłam stanowiska na które aplikuje.
i tak sobie do kurwy nędzy myślę,że mnie chuj strzeli albo coś bo zawsze pięć razy sprawdzam co wysyłam a teraz kurrrrrrrrrrrwa nie.
Założę się, że mój szanowny będzie o to zły i powie coś w rodzaju, że się nie nadaje do pracy, że mnie nikt nie chce, bo jestem głupia i nie umiem nawet poprawnie listu wysłać. Jako, że raz mi podobną wiązankę zafundował mogę się spodziewać następnej.
Jeżeli do czegoś takiego dojdzie to ...
to co ja mogę zrobić...
cdn
Wysłałam maila z listem motywacyjnym i CV do firmy i zrobiłam błąd. w liście poprawiłam datę, firmę ale zapomniałam poprawić portal na którego stronie znalazłam ofertę , co może i by przeszło nie zauważone , ale ja do tego nie poprawiłam stanowiska na które aplikuje.
i tak sobie do kurwy nędzy myślę,że mnie chuj strzeli albo coś bo zawsze pięć razy sprawdzam co wysyłam a teraz kurrrrrrrrrrrwa nie.
Założę się, że mój szanowny będzie o to zły i powie coś w rodzaju, że się nie nadaje do pracy, że mnie nikt nie chce, bo jestem głupia i nie umiem nawet poprawnie listu wysłać. Jako, że raz mi podobną wiązankę zafundował mogę się spodziewać następnej.
Jeżeli do czegoś takiego dojdzie to ...
to co ja mogę zrobić...
cdn
piątek, 25 września 2009
kursy
i znowu prowadzę kursy.
i znowu dzidzia jest beze mnie.
jutro sobota trochę odetchnę . zostały mi tylko dwa dni kursu. ciekawe ile kasy teraz dostane.
i znowu dzidzia jest beze mnie.
jutro sobota trochę odetchnę . zostały mi tylko dwa dni kursu. ciekawe ile kasy teraz dostane.
środa, 1 lipca 2009
Kryzys pierwszych dni
Jak to zwykle bywa jak się pochwale to mi do dupy wychodzi. Dziś mija trzeci dzień diety a tu siedzenie w domu się trafiło i co jem a to ciastko a to rodzyneczka i tak ma śniadanie już było 400 kcal a później to już nie wspomnę. do 16 nabiłam limit. na szczęście przyszedł HazBond i sie jakoś opanowałam no ale ciągnie mnie.
wtorek, 30 czerwca 2009
podwójna dieta
od dwóch dni jestem na podwójnej diecie. 1000 kcal i nie jedzenie po godz.17.00.
Szanowny HazBond na diecie nie jedzenia po 17.00 zrzucił 9 kg w 6 tygodni. Bomba wynik też bym tak chciała.
jeżeli chodzi o mnie to na razie się trzymam chociaż jak mała je kolacje to mi się jeść chce strasznieeeeeee. HazBond mi pomaga i szykuje małej kolacje oraz pilnuje jej jak je. bardzo ułatwia mi to dietę. Staram sie nie wchodzić za często to kuchni żeby mnie nie kusiło.
Co u Pani LULU ktos spyta?
Wszystko w pożądeczku rośnie i bryka. jak widać na zdjęciach.
Szanowny HazBond na diecie nie jedzenia po 17.00 zrzucił 9 kg w 6 tygodni. Bomba wynik też bym tak chciała.
jeżeli chodzi o mnie to na razie się trzymam chociaż jak mała je kolacje to mi się jeść chce strasznieeeeeee. HazBond mi pomaga i szykuje małej kolacje oraz pilnuje jej jak je. bardzo ułatwia mi to dietę. Staram sie nie wchodzić za często to kuchni żeby mnie nie kusiło.
Co u Pani LULU ktos spyta?
Wszystko w pożądeczku rośnie i bryka. jak widać na zdjęciach.
poniedziałek, 29 czerwca 2009
niedziela, 21 czerwca 2009
niedziela, 7 czerwca 2009
czwartek, 28 maja 2009
wtorek, 19 maja 2009
aparat
szukam fajnego dobrego aparatu. i co studiuje strony i książkę o fotografii i nie wiem już co bym chciała.cyfrowa lustrzankę czy jakiś lepszy kompakt. bo tak lustrzanka robi lepsze zdjęcia ale wymaga więcej pracy.wazy też nieco więcej niż kompakcik. tak wiec jestemw kropce.
piątek, 15 maja 2009
majówka
Serdecznie przepraszam za tak długą przerwę. ale jakosik się nie składało. zaznaczę że niestety miejsce do pisania się też nie zmieniło (wysoka komoda na której stoi komputer stacjonarny) co nie zachęca do żadnej pracy na komputerze.
Dla usprawiedliwienia dodam też że nie było nie przez dwa tygodnie od wielkiego czwartku licząc, potem miałam 5 dni "wolnego od męża " bo pojechał na jakieś szkolenia, i w czwartek urodzinowy zresztą zjechali się goście i powrócił HazBond.
Z dwóch osób w domu zrobiło się Siedem.
Więc pierwszy Weekend Majowy spędziliśmy z gościami - Pani Lulu tak odmienia - w Gdańsku na plaży, na placu zabawawa i na wycieczce do ZOO i fokarium w Helu na Helu.
I tak w zasadzie oprócz wycieczki na Hel to wyglądał nasz cały kolejny tydzień. Czasem tak tylko dla odmiany wyskoki po zakupy do dużych marketów albo centrów handlowych.
Drugi weekend majowy spędziliśmy w Olsztynie (goście zostali w gdańsku i pilnowali nam domu:) ).
Dość pechowy okazał się to wyjazd ponieważ zostawiliśmy aparat fotograficzny w pociągu. Tak więc jesteśmy obecnie bez aparatu. u Teściów było całkiem ok Łucja sobie odpoczęła od walki o zabawki. wróciliśmy w niedziele wieczorem lżejsi o aparat, ciężsi o rowerek dla Lulka i zabawki Lulka które jeszcze były u Teściów (ale jeszcze nie wszystkie planujemy jeszcze jeden transport).
Gości pożegnałam we wtorek oraz jak się okazało HazBonda też. rano powiedział że jedzie po pracy do warszawy.
no i w ten że sposób wróciłyśmy do stanu dwóch osób w domu.
Stan ten jeszcze się będzie utrzymywał do niedzieli rana.
Ale się nie nudzę. Pani Lulu podłapałai jakieś choróbsko takie co to niewiadomo czy jest czy go nie ma. Mnie zaczyna gardło boleć. Wiec jutro zalecam sobie siedzenie w domu i układanie klocków bądź lepienie kotków i piesków z plasteliny.
ps: Trójka dzieci potrafi zalesić za skórę.
Dla usprawiedliwienia dodam też że nie było nie przez dwa tygodnie od wielkiego czwartku licząc, potem miałam 5 dni "wolnego od męża " bo pojechał na jakieś szkolenia, i w czwartek urodzinowy zresztą zjechali się goście i powrócił HazBond.
Z dwóch osób w domu zrobiło się Siedem.
Więc pierwszy Weekend Majowy spędziliśmy z gościami - Pani Lulu tak odmienia - w Gdańsku na plaży, na placu zabawawa i na wycieczce do ZOO i fokarium w Helu na Helu.
I tak w zasadzie oprócz wycieczki na Hel to wyglądał nasz cały kolejny tydzień. Czasem tak tylko dla odmiany wyskoki po zakupy do dużych marketów albo centrów handlowych.
Drugi weekend majowy spędziliśmy w Olsztynie (goście zostali w gdańsku i pilnowali nam domu:) ).
Dość pechowy okazał się to wyjazd ponieważ zostawiliśmy aparat fotograficzny w pociągu. Tak więc jesteśmy obecnie bez aparatu. u Teściów było całkiem ok Łucja sobie odpoczęła od walki o zabawki. wróciliśmy w niedziele wieczorem lżejsi o aparat, ciężsi o rowerek dla Lulka i zabawki Lulka które jeszcze były u Teściów (ale jeszcze nie wszystkie planujemy jeszcze jeden transport).
Gości pożegnałam we wtorek oraz jak się okazało HazBonda też. rano powiedział że jedzie po pracy do warszawy.
no i w ten że sposób wróciłyśmy do stanu dwóch osób w domu.
Stan ten jeszcze się będzie utrzymywał do niedzieli rana.
Ale się nie nudzę. Pani Lulu podłapałai jakieś choróbsko takie co to niewiadomo czy jest czy go nie ma. Mnie zaczyna gardło boleć. Wiec jutro zalecam sobie siedzenie w domu i układanie klocków bądź lepienie kotków i piesków z plasteliny.
ps: Trójka dzieci potrafi zalesić za skórę.
wtorek, 7 kwietnia 2009
słoneczko
Jako że jest śliczna pogoda siedzimy z Panią Lulu po 5 a nawet 6 godzin na dworze.
Dzisiaj niestety doszło do upadku na metalowym podjeździe w związku z tym wróciłyśmy do domu po 2 h. Dziecko płakało i płakało bo zdarło sobie skórę na rączce. Z pomocą przyszły nam domki na paluszki - rękawiczki. od razu dziecku zrobiło się lepiej. do tego mama dała pyyyyszne żelki i puściła bajke o "kubusiu i baloniku" badz "o baloniku". Teraz zmęczona wydarzeniami Pani Lulu odpoczywa - robi lulu.
Dzisiaj niestety doszło do upadku na metalowym podjeździe w związku z tym wróciłyśmy do domu po 2 h. Dziecko płakało i płakało bo zdarło sobie skórę na rączce. Z pomocą przyszły nam domki na paluszki - rękawiczki. od razu dziecku zrobiło się lepiej. do tego mama dała pyyyyszne żelki i puściła bajke o "kubusiu i baloniku" badz "o baloniku". Teraz zmęczona wydarzeniami Pani Lulu odpoczywa - robi lulu.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
dla spragniomnych
HazBond w niedziele wieczorem wrócił z Olsztyna.A ciocie wyjechały niestety.
Dziecko płakało przez dobre półgodziny albo i dłużej.Pomocna okazała się kąpiel.
Dziecko płakało przez dobre półgodziny albo i dłużej.Pomocna okazała się kąpiel.
wtorek, 24 marca 2009
same
HazBond wyjechał na 5 dni. Mam nadzieje,że Lulek jakoś da sobie rade bez taty do soboty.
Na szczęście w sobotę przybędzie odsiecz w postaci WRÓŻKI CHRZESTNEJ i cioci Jag.
Na szczęście w sobotę przybędzie odsiecz w postaci WRÓŻKI CHRZESTNEJ i cioci Jag.
poniedziałek, 23 marca 2009
wycieczka nad morze
w sobotę HazBond był tak miły i zabrał Lulu na długi spacer.Poszli nad morze i największy plac zabaw w Gdańsku ( z tych znanych nam). Ja w tym czasie sprzątałam- dzięki temu działa nam komputer, odnalazły się instalki Windowsa które uważaliśmy już za stracone.

Jako, że dziecię zasnęło tuz przed wejściem na plac zabaw Postanowiliśmy ze w niedziele wszyscy razem pójdziemy nad morze i na ów plac zabaw.
Jako, że dziecię zasnęło tuz przed wejściem na plac zabaw Postanowiliśmy ze w niedziele wszyscy razem pójdziemy nad morze i na ów plac zabaw.
środa, 18 lutego 2009
do 10 bez 9
od jakiś dwóch tygodni Pani Lulu posiada umiejętność liczenia do 10.
Idzie to tak 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 14. My mówim, że liczy do 10 bez 9 natomiast ona sama twierdzi, że liczy do 10 bez 10.
Miej więcej dwa tygodnie temu nasza Pani Lulu zaliczyła glebe na basenie. zdarła przy tym skórę na kolanie. musiałam iść z nią do ratownika, który zdezynfekował ranę i zakleił plastrem.
muszę zaznaczyć, że Pani Lulu po tym zabiegu mnie tak znienawidziła, że do czasu powrotu do domu kazała mi usiekać. na nowo mnie polubiła gdy zdjęłam jej plaster i zaczęłam pokazywać zdjęcia kotów. Dzięki wrodzonemu lenistwu miałam całkiem spory zbiór. po godzinie oglądania poszłyśmy spać. od rana noga bolała ja tylko wtedy kiedy widziała ranę. Wystarczyło tylko założyć rajtuzy czy spodnie i przestawało kolanko boleć.
Od tamtego wypadku Pani Lulu zaczęła bawić się w Doktora. Pani Lulu jest doktorem a mama albo tata albo nawet szczoteczka do włosów są pacjentami. Schorzenia jakie są leczone to przede wszystkim zbite i obolałe kolano oraz ból głowy i brzuszka. Metody leczenia to nalepienie plastra i podanie tabletki.
Idzie to tak 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 10, 14. My mówim, że liczy do 10 bez 9 natomiast ona sama twierdzi, że liczy do 10 bez 10.
Miej więcej dwa tygodnie temu nasza Pani Lulu zaliczyła glebe na basenie. zdarła przy tym skórę na kolanie. musiałam iść z nią do ratownika, który zdezynfekował ranę i zakleił plastrem.
muszę zaznaczyć, że Pani Lulu po tym zabiegu mnie tak znienawidziła, że do czasu powrotu do domu kazała mi usiekać. na nowo mnie polubiła gdy zdjęłam jej plaster i zaczęłam pokazywać zdjęcia kotów. Dzięki wrodzonemu lenistwu miałam całkiem spory zbiór. po godzinie oglądania poszłyśmy spać. od rana noga bolała ja tylko wtedy kiedy widziała ranę. Wystarczyło tylko założyć rajtuzy czy spodnie i przestawało kolanko boleć.
Od tamtego wypadku Pani Lulu zaczęła bawić się w Doktora. Pani Lulu jest doktorem a mama albo tata albo nawet szczoteczka do włosów są pacjentami. Schorzenia jakie są leczone to przede wszystkim zbite i obolałe kolano oraz ból głowy i brzuszka. Metody leczenia to nalepienie plastra i podanie tabletki.
wtorek, 17 lutego 2009
poniedziałek, 16 lutego 2009
wycieczka gdańskoznawcza
w sobotę całą trójką wyruszyliśmy na wycieczkę na lotnisko w gdańsku. o tak sobie samoloty pooglądać oraz i do IKEi.
mieliśmy niesamowite szczecie bo jak dotarliśmy na lotnisko zaczęła się odprawa i paręnaście minut później widzieliśmy jak kołuje i startuje samolot.
pani lulu pobiegała po lotnisku, pojeździła na spychaczu, potem poleciała samolocikiem i pograła na automacie 2 razy.
po podlocie samolotu do warszawy pojechaliśmy do IKEi. A tam HazBond zajął się Panią Lulu a ja poszłam na zakupy.
Zakupy udały się wymielicie oczywiście się pogubiłam w części wystawowej.
kupiłam dużo różności i jedna ważną rzecz - otwieracz do puszek. narazie nie mam pojęcie czy otwiera puszki bo nie miałam okazji sprawdzić.
po zakupach wróciliśmy do domu autobusem lini "poznaj gdańsk" .
oczywiście Lulu zasneła w autobusie o 17:00 co dało efekt taki,że połozyliśmy się spac koło północy wszyscy.ja zasnęłam chyba o pierwszej musiałam jeszcze małą przełozyc do jej lóżeczka.
i tak o mineła nam sobota
mieliśmy niesamowite szczecie bo jak dotarliśmy na lotnisko zaczęła się odprawa i paręnaście minut później widzieliśmy jak kołuje i startuje samolot.
pani lulu pobiegała po lotnisku, pojeździła na spychaczu, potem poleciała samolocikiem i pograła na automacie 2 razy.
po podlocie samolotu do warszawy pojechaliśmy do IKEi. A tam HazBond zajął się Panią Lulu a ja poszłam na zakupy.
Zakupy udały się wymielicie oczywiście się pogubiłam w części wystawowej.
kupiłam dużo różności i jedna ważną rzecz - otwieracz do puszek. narazie nie mam pojęcie czy otwiera puszki bo nie miałam okazji sprawdzić.
po zakupach wróciliśmy do domu autobusem lini "poznaj gdańsk" .
oczywiście Lulu zasneła w autobusie o 17:00 co dało efekt taki,że połozyliśmy się spac koło północy wszyscy.ja zasnęłam chyba o pierwszej musiałam jeszcze małą przełozyc do jej lóżeczka.
i tak o mineła nam sobota
środa, 11 lutego 2009
potrzebe mam
Mam potrzebę sobie soczyście zakląć.Tak bez zahamowań i krępacji. Musze się jakoś wyżyć psychicznie bo inaczej nie będzie dobrze. Najbardziej ucierpi Pani Lulu wiadomo a potem HazBond.
pogoda do dupy nawet nie da się na śniegu zjeżdżać.
Kółko napompowane u wulkanizatora czeka,a tu dupa nic nawet samo kółko nie zjeżdża.
I bądź tu człowieku zadowolony ze spaceru jak mokro, zimno i wszędzie psie kupy.
chyba dopada mnie jakaś zimowa chandra albo mam SGND. Wszystko mnie denerwuje. a co lepsze nie mam pomysłu co mogło by mi poprawić nastrój.
pogoda do dupy nawet nie da się na śniegu zjeżdżać.
Kółko napompowane u wulkanizatora czeka,a tu dupa nic nawet samo kółko nie zjeżdża.
I bądź tu człowieku zadowolony ze spaceru jak mokro, zimno i wszędzie psie kupy.
chyba dopada mnie jakaś zimowa chandra albo mam SGND. Wszystko mnie denerwuje. a co lepsze nie mam pomysłu co mogło by mi poprawić nastrój.
niedziela, 8 lutego 2009
Zimową porą
dzisiaj z mymi dwiema kochanymi istotami poszłam na spacer.
wyszliśmy o 10:30 a wróciliśmy o 18:00.
Spotkaliśmy się z Teściową i matką chrzestną mojego HazBonda.
Poszliśmy sobie wzdłuż wybrzeża z Gdańska Brzeźna do Sopotu na "Mąciaka" - na mały lansik.
teraz mnie okrutnie nogi bolą i jestem potwornie zmęczona.
wyszliśmy o 10:30 a wróciliśmy o 18:00.
Spotkaliśmy się z Teściową i matką chrzestną mojego HazBonda.
Poszliśmy sobie wzdłuż wybrzeża z Gdańska Brzeźna do Sopotu na "Mąciaka" - na mały lansik.
teraz mnie okrutnie nogi bolą i jestem potwornie zmęczona.
niedziela, 18 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)

