Mam dość na dzisiaj.
Wieczorem jestem totalnie przemęczona a jeszcze do tego mała nie mogła spokojnie zasnąć a mój HB jest totalnie nieprzydatny.
Kurde czy wszystkie matki tak mają.
NIE
wiem kto ma męża superowego pod tym względem. Koleżanka z Częstochowy ma męża który przez jakiś czas sam się zajmowała synkiem i doskonale wie jak się czuje matka po całym dniu z dzieckiem starając się pogodzić opiekę nad dzieckiem i utrzymanie domu.
jedyne co jeszcze jest dla mnie budujące w całej tej sytuacji to to że jestem sama i sobie sama ze wszystkim jestem w stanie poradzić. Są sytuacje w których specjalnie mówię ze sobie nie dam rady ale tak naprawdę jak bym sie zawzięła to tez bym sobie poradziła.
Za dwa dni idziemy na wesele do znajomych wszyscy w trójkę. Niestety jestem tak zajęta i zmęczona że zapomniałam umówić sie do fryzjera i do wizażystki w związku z ty jutro będę musiała się przejść po salonach fryzjerskich i się dowiedzieć czy znajdzie się chwilka na uczesanie mnie i pomalowanie.
kurde, kurde, kurde.
nie lubię takich sytuacji no oczywiście nie wiem w czym iść na to wesele.
zaraz będę musiała po przymierzać parę ciuchów.
no oczywiście wszystkie koleżanki będą wystrojone i w ogóle a ja pewnie umorusana w bananie czy czymś podobnym.
kurde, kurde, kurde.
ide spać
witaj zabłąkaną istoto poszukująca w internecie czegoś ważnego.Prawdopodobnie trafiłaś tu przez przypadek więc jeżeli szukasz czegoś bardzo ważnego i nie masz czasu na czytanie mojego bloga w skrócie napisze o czym traktuje. Więc jest to taki sobie pamiętniczek kobiety, która stała sie żoną i matką, której czasami życie wymyka się z pod kontroli
środa, 29 sierpnia 2007
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
na kanapie siedzi leń
nie wiem co jest za codziennie jak małą położę spać nie mam siły na nic.
Nawet myć mi się nie chce.
w sumie to coś zawsze robie ale przychodzi mi to z trudem i zamiast się sprężyć i zrobić coś w 20 min. mnie to zajmuje jakąś godzinę, np.: właśnie od godziny wieszam pranie i jak na razie nie powiesiłam ani jednej rzeczy ale za to posprzątałam podłogę z zabawek LuLu.
oj jaki leń ze mnie
Nawet myć mi się nie chce.
w sumie to coś zawsze robie ale przychodzi mi to z trudem i zamiast się sprężyć i zrobić coś w 20 min. mnie to zajmuje jakąś godzinę, np.: właśnie od godziny wieszam pranie i jak na razie nie powiesiłam ani jednej rzeczy ale za to posprzątałam podłogę z zabawek LuLu.
oj jaki leń ze mnie
niedziela, 26 sierpnia 2007
jestem
jestem zmęczona przez pomyłkę napisałam drugi post dzisiaj i narzazie nie wiem jak go usunąć więc zostanie sobie o tak.
jak już pisałam mała nerwowo śpi chyba jutro jej melisy wieczorem dam.
idę spać dobranoc.
jak już pisałam mała nerwowo śpi chyba jutro jej melisy wieczorem dam.
idę spać dobranoc.
wielki powrót
Ludzie czemu mnie nikt nie ostrzegła że z dzieckiem i mężem nie da się odpocząć.
Wróciliśmy dzisiaj po 15 a ja czuje się jak by mnie traktor przejechał nic nie odpoczęłam nic.
mała zrobiła się tam bardzo marudna. nie wiem czy to zmiana otoczenia czy coś jej jest po prostu czasami nie mogliśmy sobie z nią poradzić.Może ona się zachowywała normalnie tylko mnie i HazBondowi coś się popieprzyło.
dzisiaj mała też ma problem ze snem jakoś tak niespokojnie śpi.
Wróciliśmy dzisiaj po 15 a ja czuje się jak by mnie traktor przejechał nic nie odpoczęłam nic.
mała zrobiła się tam bardzo marudna. nie wiem czy to zmiana otoczenia czy coś jej jest po prostu czasami nie mogliśmy sobie z nią poradzić.Może ona się zachowywała normalnie tylko mnie i HazBondowi coś się popieprzyło.
dzisiaj mała też ma problem ze snem jakoś tak niespokojnie śpi.
czwartek, 16 sierpnia 2007
piffffffffkkkkooo
Czasem się zastanawiam jak wygląda u mężczyzn "waga wartości życiowych" nazwijmy to tak umownie.
Chodzi o to,że wróciłam z HazBondem i Lulu jakąś godzinę temu z imprezy a mój kochany stwierdził że ma ochotę na jeszcze jedną imprezę. (( o właśnie wrócił- taxówka nie przyjechała)) I by poszedł gdyby nie taxa.
Mam zasadę daje mężowi wolna rękę co do imprez - po to żeby sam wybrała co chce i czy mu to jest naprawdę potrzebne - zwracam mu tylko uwagę na pewne oczywiste sprawy np.: kasa na taxe czy to,że wstaje o 7:00 - sam musi podjąć decyzje. Jednak powiem wam, że często mnie mój mąż pod tym względem zawodzi. Na ten przykład jak byłam w ciąży (pierwszy trymestr) zachorowałam. Niby nic poważnego jakieś przeziębienie,ale się bardzo źle czułam i ta gadzina pojechała do Mikołajek do Gołębiowskiego siusiaka w basenie wymoczyć, zostawiając mnie sama sobie.
widać, że takie zachowanie - chyba można to nazwać egoizmem - bardzo często bierze górę. Chłopak zarabia i ma prawo do zabawy 0k ale ja też potrzebuje chwili wytchnienia. Siedzenie z małym dzieckiem trochę uwstecznia umysł chociaż pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, perspektywy "małego odkrywcy".
"Waga wartości" u mojego HB jest jeszcze nie wyregulowana . Duży wpływ ma tu tez wychowanie. U nas znaczy u moich rodziców w domu inaczej się podchodzi do choroby i opieki nad osoba chorą. nawet jeżeli jest to katar to chory może liczyć na pomoc reszty domowników.A u HB jakoś się nikt chorobami nie przejmuje - tacy twardzi są. Co prawda ani ja ani Lulu nie jesteśmy - dzięki Bogu - chore, chodzi mi tu o sposób wartościowania pewnych spraw np.: wychodzenie na imprezy mając 10 miesięczne dziecko. Weźmy na ten przykład mnie ja nie mogę sobie iść na impere bo mała jest całkowicie w nocy uzależniona ode mnie - ode mnie ale nie przeze mnie po prostu musiałam się zajmować bo HB musiał pracować w domu do późna - no niestety taka praca.
Ale do brzegu!!
Chodzi o to że ja nie mam takiego komfortu jak on, idzie sobie na impre pije ile chce i ma w dupie wszystkich.
A przepraszam jeżeli ciężko coś z tego zrozumieć ale usiłuje w miarę prosto opisać pewne rzeczy ale zdaje mim się że bardziej je gmatwam niż tłumacze.
Chodzi o to,że wróciłam z HazBondem i Lulu jakąś godzinę temu z imprezy a mój kochany stwierdził że ma ochotę na jeszcze jedną imprezę. (( o właśnie wrócił- taxówka nie przyjechała)) I by poszedł gdyby nie taxa.
Mam zasadę daje mężowi wolna rękę co do imprez - po to żeby sam wybrała co chce i czy mu to jest naprawdę potrzebne - zwracam mu tylko uwagę na pewne oczywiste sprawy np.: kasa na taxe czy to,że wstaje o 7:00 - sam musi podjąć decyzje. Jednak powiem wam, że często mnie mój mąż pod tym względem zawodzi. Na ten przykład jak byłam w ciąży (pierwszy trymestr) zachorowałam. Niby nic poważnego jakieś przeziębienie,ale się bardzo źle czułam i ta gadzina pojechała do Mikołajek do Gołębiowskiego siusiaka w basenie wymoczyć, zostawiając mnie sama sobie.
widać, że takie zachowanie - chyba można to nazwać egoizmem - bardzo często bierze górę. Chłopak zarabia i ma prawo do zabawy 0k ale ja też potrzebuje chwili wytchnienia. Siedzenie z małym dzieckiem trochę uwstecznia umysł chociaż pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, perspektywy "małego odkrywcy".
"Waga wartości" u mojego HB jest jeszcze nie wyregulowana . Duży wpływ ma tu tez wychowanie. U nas znaczy u moich rodziców w domu inaczej się podchodzi do choroby i opieki nad osoba chorą. nawet jeżeli jest to katar to chory może liczyć na pomoc reszty domowników.A u HB jakoś się nikt chorobami nie przejmuje - tacy twardzi są. Co prawda ani ja ani Lulu nie jesteśmy - dzięki Bogu - chore, chodzi mi tu o sposób wartościowania pewnych spraw np.: wychodzenie na imprezy mając 10 miesięczne dziecko. Weźmy na ten przykład mnie ja nie mogę sobie iść na impere bo mała jest całkowicie w nocy uzależniona ode mnie - ode mnie ale nie przeze mnie po prostu musiałam się zajmować bo HB musiał pracować w domu do późna - no niestety taka praca.
Ale do brzegu!!
Chodzi o to że ja nie mam takiego komfortu jak on, idzie sobie na impre pije ile chce i ma w dupie wszystkich.
A przepraszam jeżeli ciężko coś z tego zrozumieć ale usiłuje w miarę prosto opisać pewne rzeczy ale zdaje mim się że bardziej je gmatwam niż tłumacze.
jak późno!!!!!!!!!!!!
Kurcze jak już późno.
zaczęłam segregować ubranka lulu- nareszcie- ale i tak nie wiele odłożyłam.
zawsze jak patrze na ubranko to mówię "może jej założę jutro" albo" o jaka fajna bluza w sam raz do zielonych spodni" albo " nadaje się do karmienia" itp. w ten sposób odłożyłam tylko te ubranka co wydają mi się za małe.
Czemu tak trudno podjąć decyzje. W połowie ubranek lulu nie chodzi. kurcze no.
zaczęłam segregować ubranka lulu- nareszcie- ale i tak nie wiele odłożyłam.
zawsze jak patrze na ubranko to mówię "może jej założę jutro" albo" o jaka fajna bluza w sam raz do zielonych spodni" albo " nadaje się do karmienia" itp. w ten sposób odłożyłam tylko te ubranka co wydają mi się za małe.
Czemu tak trudno podjąć decyzje. W połowie ubranek lulu nie chodzi. kurcze no.
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
niewyraźnie
Jaki dzisiaj był dziwny dzień byłam zmęczona ale spać mi się nie chciało.Jak mała poszła spać dopadły mnie jakieś dziwne uczucia - taki jakiś niepokój. nawet opisać tego nie umiem bo było to takie dziwne.
HazBond poszedł około 18 z Lulu na spacer więc spokojnie posprzątałam - pobieżnie, ale jak się wejdzie to wygląda nie źle - teraz sie relaksuje; ciasto na chleb zagniotłam foremki przygotowałam czeka mnie tylko przełożenie ciasta do foremek za jakieś 3 godz. a rano będę piekła. ciasto postoi trochę dłużej ale nawet dobrze bo miałam trochę mniej zakwasu niż zawsze więc se lepiej wyrośnie.
oj białe relaksuje.
HazBond poszedł około 18 z Lulu na spacer więc spokojnie posprzątałam - pobieżnie, ale jak się wejdzie to wygląda nie źle - teraz sie relaksuje; ciasto na chleb zagniotłam foremki przygotowałam czeka mnie tylko przełożenie ciasta do foremek za jakieś 3 godz. a rano będę piekła. ciasto postoi trochę dłużej ale nawet dobrze bo miałam trochę mniej zakwasu niż zawsze więc se lepiej wyrośnie.
oj białe relaksuje.
nie pamiętam
Nie pamiętam czy w nocy mała cycała czy nie.
Nie mam pojęcia co się w nocy działo mam wrażenie, że wstawałam kilka razy, ale nie pamiętam czy dla tego że mała płakała czy tylko z przewrażliwienia.
jakoś nerwowo spałam.
kurcze jaka zmęczona jestem.
Nie mam pojęcia co się w nocy działo mam wrażenie, że wstawałam kilka razy, ale nie pamiętam czy dla tego że mała płakała czy tylko z przewrażliwienia.
jakoś nerwowo spałam.
kurcze jaka zmęczona jestem.
niedziela, 12 sierpnia 2007
czary mary zmyte gary
właśnie mała zasnęła , stary pracuje a ja mogę mieć wolne aleeeeee
muszę naczynia umyć.a tak mi się nie chce okrutnie że po prostu najpierw sobie strzele białego a potem zorbie co trzeba.
Właśnie lecą "czułe słówka" na jednym a "zdesperowane kury domowe" na drugim i co mam oglądać?????
będę jedno i drugie chyba oglądała. jak będzie nudna scena w jednym to siup i drugi oglądam.
oj problemy sobie człowiek sam stwarza.
a była dzisiaj kuzynka z córkami. fajnie było. Oli zginęła w kinie torebka z dokumentami i telefonem ale na szczęście się znalazła i wszystko jest ok. ale bidna Ola się napłakała.
ale dziewczyny wyrosły.
jejku jak ten czas leci jeszcze pamiętam jak Kasia z brzuchem z Olą była a tu teraz taka pannica z niej.nawet pamiętam jak Marta była w brzuchu bo Kasia była u mnie i Sis na komunii z brzuszkiem.
czas szybko leci . za niedługo moja dziewczynka będzie już duża i już mnie nie bedzie potrzebować , straszne.
muszę naczynia umyć.a tak mi się nie chce okrutnie że po prostu najpierw sobie strzele białego a potem zorbie co trzeba.
Właśnie lecą "czułe słówka" na jednym a "zdesperowane kury domowe" na drugim i co mam oglądać?????
będę jedno i drugie chyba oglądała. jak będzie nudna scena w jednym to siup i drugi oglądam.
oj problemy sobie człowiek sam stwarza.
a była dzisiaj kuzynka z córkami. fajnie było. Oli zginęła w kinie torebka z dokumentami i telefonem ale na szczęście się znalazła i wszystko jest ok. ale bidna Ola się napłakała.
ale dziewczyny wyrosły.
jejku jak ten czas leci jeszcze pamiętam jak Kasia z brzuchem z Olą była a tu teraz taka pannica z niej.nawet pamiętam jak Marta była w brzuchu bo Kasia była u mnie i Sis na komunii z brzuszkiem.
czas szybko leci . za niedługo moja dziewczynka będzie już duża i już mnie nie bedzie potrzebować , straszne.
sobota, 11 sierpnia 2007
http://www2.georgemichael.com/
jejku co za dzika radocha że znalazłam tą stronę.Aż sie dziwie że dopiero po roku od posiadania stałego łącza ją odkryłam.Uważam że jest rewelacyjna.można słuchać wszystkich piosenek Georga ze wszystkich albumów.REWELACJA.
Sis kurcze jak anonimek ma zostawić komentarz do twojego bloga jak postawiłaś blokadę na komentarzach od nieznajomych.no to tak przy okazji.
Mała zasnęła ale dzisiaj przy cycu nie przygotowałam butli z piciem i jedyne co miałam to cyce.
Mała ma faze nie jedzenia niczego ani deserków ani obiadków ani nic tylko pije. dzióbnie trzy do sześciu łyżeczek czegoś i tyle ją widzieli skubana ucieka. o mówię wam jest problem. dzisiaj udało nam sie jej w czarować kupny obiadek gerbera spaghetti. mojego nie chciała :( ważne że na noc jeszcze cyca się napiła, może prześpi całą noc. wczoraj tylko raz się obudziła. szkoda że raz na jakiś czas uda jej się przespać całą noc.
jutro przyjeżdża kuzynka z córkami. ciekawa jestem co u nich słychać.
a co do diety to cholera nie mam siły na dietę.bede gruba i tyle.
a widziałam dzisiaj HoŁka - jak to sis pisze - Dżizas jaki to budyń z soczkiem. Aż mąż był zazdrosny.
tera sie relaksuje popijam białe i ciesze się ciszą i spokojem.
Sis kurcze jak anonimek ma zostawić komentarz do twojego bloga jak postawiłaś blokadę na komentarzach od nieznajomych.no to tak przy okazji.
Mała zasnęła ale dzisiaj przy cycu nie przygotowałam butli z piciem i jedyne co miałam to cyce.
Mała ma faze nie jedzenia niczego ani deserków ani obiadków ani nic tylko pije. dzióbnie trzy do sześciu łyżeczek czegoś i tyle ją widzieli skubana ucieka. o mówię wam jest problem. dzisiaj udało nam sie jej w czarować kupny obiadek gerbera spaghetti. mojego nie chciała :( ważne że na noc jeszcze cyca się napiła, może prześpi całą noc. wczoraj tylko raz się obudziła. szkoda że raz na jakiś czas uda jej się przespać całą noc.
jutro przyjeżdża kuzynka z córkami. ciekawa jestem co u nich słychać.
a co do diety to cholera nie mam siły na dietę.bede gruba i tyle.
a widziałam dzisiaj HoŁka - jak to sis pisze - Dżizas jaki to budyń z soczkiem. Aż mąż był zazdrosny.
tera sie relaksuje popijam białe i ciesze się ciszą i spokojem.
czwartek, 9 sierpnia 2007
ciężki dzionek
nie jest to jutro tak jak chciałam. Wczoraj wcześniej poszliśmy spać tzn przed 23. dzisiaj mała dała koncert przed spaniem i zasnęła o 22. z racji tego moja robota mocno się przesunęła i obkroiła. oprócz codziennych spraw takich jak zmywanie, rozwieszanie prania, mycie łazienki itp, miałam dzisiaj posegregować ciuchy Lulu ale nie mam już siły.jutro będę musiała się zabrać za to bo ubranka małej już wychodzą z komody. a chyba połowy nie nosi i nosić raczej nie będzie. zastanawiam się czy jej nie zrobić dnia przebierańca i założyć niektóre ubranka których jeszcze nie miała okazji założyć i cyknąć jej zdjęcie. taki mini pokaz mody.
Mała dzisiaj była od rana jakaś nie swoja cały czas chciała siedzieć na kolanach albo chciała być noszona na rękach. W pewnym momencie stwierdziłam że chyba mała jest chora bo nie wiedziałam co robić żeby zaczęła sie zachowywać jak zwykle czyli zasuwać po podłodze i wszystkim się bawić. a dzisiaj co chwile na rekach jak tylko ją postawiłam to płacz.i tak do 15.
o 15 porozwalałam zabawki po całym pokoju i mała zaczęła sie zajmować sama.
HazBond zabrał małą na spacer to sobie chwilkę odpoczęłam - zaczęłam sprzątać :)
jak mała wróciła dał jeszcze popis złości i mnie ugryzła bo jej nie pozwoliłam komputera włączać.po kąpieli ugryzła mnie tez w cycek nie wiem czemu.
po prostu ciężki dzień.
mam nadzieje że jutro lepsiejsze będzie
a teraz żegnam miłych państwa czas spać.
Mała dzisiaj była od rana jakaś nie swoja cały czas chciała siedzieć na kolanach albo chciała być noszona na rękach. W pewnym momencie stwierdziłam że chyba mała jest chora bo nie wiedziałam co robić żeby zaczęła sie zachowywać jak zwykle czyli zasuwać po podłodze i wszystkim się bawić. a dzisiaj co chwile na rekach jak tylko ją postawiłam to płacz.i tak do 15.
o 15 porozwalałam zabawki po całym pokoju i mała zaczęła sie zajmować sama.
HazBond zabrał małą na spacer to sobie chwilkę odpoczęłam - zaczęłam sprzątać :)
jak mała wróciła dał jeszcze popis złości i mnie ugryzła bo jej nie pozwoliłam komputera włączać.po kąpieli ugryzła mnie tez w cycek nie wiem czemu.
po prostu ciężki dzień.
mam nadzieje że jutro lepsiejsze będzie
a teraz żegnam miłych państwa czas spać.
wtorek, 7 sierpnia 2007
sukces
dzisiaj moje dziecko mnie bardzo zdziwiło. od rana nadawałyśmy na tych samych falach wszystko nam ładnie wychodziło. no trochę sobie po marudziła przy kolacji co niestety na mnie źle zadziałało.
ale do czego zmierzam mała usnęła w Łóżeczku przy niewielkiej pomocy TATY. i śpi. jesteśmy na coraz lepszej drodze.
do jutra
ale do czego zmierzam mała usnęła w Łóżeczku przy niewielkiej pomocy TATY. i śpi. jesteśmy na coraz lepszej drodze.
do jutra
pyszota
jako że postanowiłam się odchudzać przychodzą mi do głowy same słodkie smakołyki które można w tani sposób zrobić.
wczoraj wynalazłam jogurt bałkański w lodowce. przez chyba pół dnia zastanawiałam sie co z nim zrobić i wreszcie jak olśnienie przypomniałam sobie o pyszowatym deserku. jogurt z miodkiem.powinny być jeszcze orzechy włoskie ale no niestety nie posiadałam
prawdopodobnie jeżeli chodzi o kalorie, to jogurt w tej postaci ma więcej kalorii niż kilka (4) gałeczki lodów. no cóż tak bywa.
a wiecie panie i panowie odchudzanie to ciężka praca szczególnie w pierwszym tygodniu. i nie mówię tego od tak , mam doświadczenie w tej materii.no ale od dwóch lat nie mogie się zabrać za siebie. teraz powinno mnie zmotywować wesele u koleżanki i kolegi ale nie jestem pewna czy mi się uda za dużo pokus czyha na mnie.poza tym weselicho jest 1 września czyli za 25 dni. no cóż trzeba się za siebie zabrac . małą i tak już można od cyca odstawiać więc przejście na diete nie zaszkodzi pani lulu.
sis schudła 7 kg zazdroszczę jej.też bym tyle chciała schudnąć.
zamiast zazdrościć zabrać się do roboty trzeba i tyle.
wczoraj wynalazłam jogurt bałkański w lodowce. przez chyba pół dnia zastanawiałam sie co z nim zrobić i wreszcie jak olśnienie przypomniałam sobie o pyszowatym deserku. jogurt z miodkiem.powinny być jeszcze orzechy włoskie ale no niestety nie posiadałam
prawdopodobnie jeżeli chodzi o kalorie, to jogurt w tej postaci ma więcej kalorii niż kilka (4) gałeczki lodów. no cóż tak bywa.
a wiecie panie i panowie odchudzanie to ciężka praca szczególnie w pierwszym tygodniu. i nie mówię tego od tak , mam doświadczenie w tej materii.no ale od dwóch lat nie mogie się zabrać za siebie. teraz powinno mnie zmotywować wesele u koleżanki i kolegi ale nie jestem pewna czy mi się uda za dużo pokus czyha na mnie.poza tym weselicho jest 1 września czyli za 25 dni. no cóż trzeba się za siebie zabrac . małą i tak już można od cyca odstawiać więc przejście na diete nie zaszkodzi pani lulu.
sis schudła 7 kg zazdroszczę jej.też bym tyle chciała schudnąć.
zamiast zazdrościć zabrać się do roboty trzeba i tyle.
poniedziałek, 6 sierpnia 2007
co za wstyd
Miałam dzisiaj strasznego pecha o ile to pechem nazwać można.raczej głupotą.
Mała rozlała płyn do mycia naczyń i sie go troszkę napiła - napiła jest tu mocno przesadzone raczej spróbowała.
zadzwoniłam do mamy co robić. mama powiedziała żeby zadzwonić do lekarz albo do położnej bo ona sama nie wie co robić.
zadzwoniłam do położnej środowiskowej ta powiedział to samo co moja mama.więc dzwonie do lekarza ten że natychmiast do szpitala i płukanie żołądka trzeba zrobić ...
Ja panika dzwonie do męża numer nie odpowiada więc jeszcze bardziej panikuje dzwonie na drugi numer męża - na szczęście odbiera - przekazuje co jest . mąż ma jakąś robotę i w tej chwili nie może wyjść.
mała nic - siedzi u mnie na rękach i się jak na debilkę parzy czemu ja tak latam jakaś nie normalna ta mama puściła by mnie na ziemie a ja bym meble poprzesuwała.
dzwonie do szwagierki - mieszka dwa piętra wyżej - ona mnie zawieść nie może ale pożyczy mi kasę na taxe.
jadę do szpitala dziecięcego . na miejscu ambulatorium nie czynne.dopiero od 18:30 a jest dopiero 17:00. szukam lekarzy trafiam na izbę przyjęć i na szczęście miły sanitariusz pomaga mi. zaprowadza nas do gabinetu i idzie po lekarza.
Przyszła pani doktor pyta co się stało i jak do tego doszło. bada mała. na szczęście wszystko ok nie trzeba robić płukania żołądka. mam małej dawać dużo pić i ma normalnie jeść.
mała po powrocie radosna. brykała jak zwykle.
mamy uważajcie dzieci są szybsze niż się komu kolwiek wydaje.
Mała rozlała płyn do mycia naczyń i sie go troszkę napiła - napiła jest tu mocno przesadzone raczej spróbowała.
zadzwoniłam do mamy co robić. mama powiedziała żeby zadzwonić do lekarz albo do położnej bo ona sama nie wie co robić.
zadzwoniłam do położnej środowiskowej ta powiedział to samo co moja mama.więc dzwonie do lekarza ten że natychmiast do szpitala i płukanie żołądka trzeba zrobić ...
Ja panika dzwonie do męża numer nie odpowiada więc jeszcze bardziej panikuje dzwonie na drugi numer męża - na szczęście odbiera - przekazuje co jest . mąż ma jakąś robotę i w tej chwili nie może wyjść.
mała nic - siedzi u mnie na rękach i się jak na debilkę parzy czemu ja tak latam jakaś nie normalna ta mama puściła by mnie na ziemie a ja bym meble poprzesuwała.
dzwonie do szwagierki - mieszka dwa piętra wyżej - ona mnie zawieść nie może ale pożyczy mi kasę na taxe.
jadę do szpitala dziecięcego . na miejscu ambulatorium nie czynne.dopiero od 18:30 a jest dopiero 17:00. szukam lekarzy trafiam na izbę przyjęć i na szczęście miły sanitariusz pomaga mi. zaprowadza nas do gabinetu i idzie po lekarza.
Przyszła pani doktor pyta co się stało i jak do tego doszło. bada mała. na szczęście wszystko ok nie trzeba robić płukania żołądka. mam małej dawać dużo pić i ma normalnie jeść.
mała po powrocie radosna. brykała jak zwykle.
mamy uważajcie dzieci są szybsze niż się komu kolwiek wydaje.
sobota, 4 sierpnia 2007
zmiany
Ze trzy tygodnie temu kupiliśmy z mężem żyrandol do małego pokoju (jakieś 5 m kw). żyrandol prosty i ładny nawet w montażu łatwy - ja bym sama założyła - no ale wracając do sprawy ten ładny żyrandol zamiast zawisnąć na suficie tam gdzie jego miejsce stał sobie w kąciku cichutko i czekał aż się doczekał.
Dzisiaj z rana zarządziłam wieszanie żyrandola no i proszę wisi. niestety okazało się że żyrandol kupiliśmy nie do końca taki jak chciałam tzn nie może - według mojego męża - świecić tylko np jedna żarówka podobno muszą świecić wszystkie. no więc niestety mały feler nam się trafił no ale cóż jakoś przeżyje jak będziemy kupować żyrandol do living roomu to bede bardziej uważna.
dzisiaj mąż stwierdził żem przytyła tu i ówdzie. nie powiem że o tym nie wiem ale dziwnie tak to usłyszeć od kogoś bliskiego sercu. no ale jak to mówią "prawda w oczy kole" a u mnie kole 4 kilo do wagi z przed ciąży, plus 5 kilo dla dobrego samopoczucia w sumie 9 . a i to za mało bo najlepiej we własnym ciele czułam się gdy ważyłam o 13 kilo mniej niż obecnie.
mąż mówi żebym się zapisał na jakieś zajęcia , czy żebym chodziła gdzieś żeby odpocząć od małej np: do kina. wszystko fajnie hazbond deklaruje, że zostanie itd ale cholera zawsze coś jest nie tak jak mam wychodzić. a to muszę mu wszystko przygotować, ubrać ,przewinąć itp.
i jakoś na samą myśl o wychodzeniu i pięciu tysiącach pierdół które muszę przygotować żeby wyjść nie chce mi się wychodzić. chociaż wyjście dobrze mi robi. kilka razy wyszłam do kina i było bardzo miło. mała też sobie ode mnie odpoczęła.i spokojniejsza byłam do usypiania małej.
co do usypiania dzieci przeczytałam kolejną książkę i wstępnie planuje zmienić zwyczaje w domu. na razie staram się wrócić do kładzenia małej spać między 20 a 21. muszę też małą przypilnować ze spaniem w ciągu dnia i usystematyzować jej pory karmień bo jak na razie mamy mały chaos.Mam nadzieje że za jakiś tydzień czy dwa będzie wszystko chodziło jak w zegarku i nawet uda nam się odstawić cyca.jeżeli te zmiany nie pomogą to zastosujemy drastyczniejsze metody.
Dzisiaj z rana zarządziłam wieszanie żyrandola no i proszę wisi. niestety okazało się że żyrandol kupiliśmy nie do końca taki jak chciałam tzn nie może - według mojego męża - świecić tylko np jedna żarówka podobno muszą świecić wszystkie. no więc niestety mały feler nam się trafił no ale cóż jakoś przeżyje jak będziemy kupować żyrandol do living roomu to bede bardziej uważna.
dzisiaj mąż stwierdził żem przytyła tu i ówdzie. nie powiem że o tym nie wiem ale dziwnie tak to usłyszeć od kogoś bliskiego sercu. no ale jak to mówią "prawda w oczy kole" a u mnie kole 4 kilo do wagi z przed ciąży, plus 5 kilo dla dobrego samopoczucia w sumie 9 . a i to za mało bo najlepiej we własnym ciele czułam się gdy ważyłam o 13 kilo mniej niż obecnie.
mąż mówi żebym się zapisał na jakieś zajęcia , czy żebym chodziła gdzieś żeby odpocząć od małej np: do kina. wszystko fajnie hazbond deklaruje, że zostanie itd ale cholera zawsze coś jest nie tak jak mam wychodzić. a to muszę mu wszystko przygotować, ubrać ,przewinąć itp.
i jakoś na samą myśl o wychodzeniu i pięciu tysiącach pierdół które muszę przygotować żeby wyjść nie chce mi się wychodzić. chociaż wyjście dobrze mi robi. kilka razy wyszłam do kina i było bardzo miło. mała też sobie ode mnie odpoczęła.i spokojniejsza byłam do usypiania małej.
co do usypiania dzieci przeczytałam kolejną książkę i wstępnie planuje zmienić zwyczaje w domu. na razie staram się wrócić do kładzenia małej spać między 20 a 21. muszę też małą przypilnować ze spaniem w ciągu dnia i usystematyzować jej pory karmień bo jak na razie mamy mały chaos.Mam nadzieje że za jakiś tydzień czy dwa będzie wszystko chodziło jak w zegarku i nawet uda nam się odstawić cyca.jeżeli te zmiany nie pomogą to zastosujemy drastyczniejsze metody.
piątek, 3 sierpnia 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)