poniedziałek, 26 listopada 2007

mały wypadek

Myślałam,że dwa dni temu będzie gorszy dzień niż dzisiaj ale no cóż. Mała obudziła się dzisiaj o 5 rano, na moje szczęście zasnęła po wypiciu herbatki i kilu kwadransach , Ale spała z nami a dokładniej na mojej połowie i mi było bardzo niewygodnie. no ale cóż tak bywa.Dospałyśmy do 7:40 i od razu wzięła się za rozrabianie. Nie było tak źle nawet odkurzyłyśmy mieszkanie.W okolicach godziny 12 mała zapragnęła pobawić się na wersalce.Więc jej pozwoliłam - i tu był błąd - mała zaczęła bawić się firanka pilnowałam żeby sie w niej nie zahaczyła i nie poddusiła no ale nie zdążyłam złapać jej jak po piruecie upadła.upadła tak nieszczęśliwie że uderzyła główką w stół i rozwaliła sobie łuk brwiowy. Nic poważnego parę kropel krwi i dużo strachu.Mała sobie popłakała jakieś 5 min i z powrotem chciała włazić na wersalkę.
Oczywiście dostałam ochrzan od HazBonda, za złe zabezpieczenie przestrzeni na której mała sie bawiła.( Sis: w mailu dodatki)
Pisałam już wcześniej o tej wersalce że nie wiem co robić żeby jej nie ograniczać a jednocześnie żeby była bezpieczna no i dzisiaj Szanowny wymyślił "całkowity zakaz wchodzenia na wersalkę".Mądre ale będzie ciężko.

Brak komentarzy: