Czasem się zastanawiam jak wygląda u mężczyzn "waga wartości życiowych" nazwijmy to tak umownie.
Chodzi o to,że wróciłam z HazBondem i Lulu jakąś godzinę temu z imprezy a mój kochany stwierdził że ma ochotę na jeszcze jedną imprezę. (( o właśnie wrócił- taxówka nie przyjechała)) I by poszedł gdyby nie taxa.
Mam zasadę daje mężowi wolna rękę co do imprez - po to żeby sam wybrała co chce i czy mu to jest naprawdę potrzebne - zwracam mu tylko uwagę na pewne oczywiste sprawy np.: kasa na taxe czy to,że wstaje o 7:00 - sam musi podjąć decyzje. Jednak powiem wam, że często mnie mój mąż pod tym względem zawodzi. Na ten przykład jak byłam w ciąży (pierwszy trymestr) zachorowałam. Niby nic poważnego jakieś przeziębienie,ale się bardzo źle czułam i ta gadzina pojechała do Mikołajek do Gołębiowskiego siusiaka w basenie wymoczyć, zostawiając mnie sama sobie.
widać, że takie zachowanie - chyba można to nazwać egoizmem - bardzo często bierze górę. Chłopak zarabia i ma prawo do zabawy 0k ale ja też potrzebuje chwili wytchnienia. Siedzenie z małym dzieckiem trochę uwstecznia umysł chociaż pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, perspektywy "małego odkrywcy".
"Waga wartości" u mojego HB jest jeszcze nie wyregulowana . Duży wpływ ma tu tez wychowanie. U nas znaczy u moich rodziców w domu inaczej się podchodzi do choroby i opieki nad osoba chorą. nawet jeżeli jest to katar to chory może liczyć na pomoc reszty domowników.A u HB jakoś się nikt chorobami nie przejmuje - tacy twardzi są. Co prawda ani ja ani Lulu nie jesteśmy - dzięki Bogu - chore, chodzi mi tu o sposób wartościowania pewnych spraw np.: wychodzenie na imprezy mając 10 miesięczne dziecko. Weźmy na ten przykład mnie ja nie mogę sobie iść na impere bo mała jest całkowicie w nocy uzależniona ode mnie - ode mnie ale nie przeze mnie po prostu musiałam się zajmować bo HB musiał pracować w domu do późna - no niestety taka praca.
Ale do brzegu!!
Chodzi o to że ja nie mam takiego komfortu jak on, idzie sobie na impre pije ile chce i ma w dupie wszystkich.
A przepraszam jeżeli ciężko coś z tego zrozumieć ale usiłuje w miarę prosto opisać pewne rzeczy ale zdaje mim się że bardziej je gmatwam niż tłumacze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz