Jako że jest śliczna pogoda siedzimy z Panią Lulu po 5 a nawet 6 godzin na dworze.
Dzisiaj niestety doszło do upadku na metalowym podjeździe w związku z tym wróciłyśmy do domu po 2 h. Dziecko płakało i płakało bo zdarło sobie skórę na rączce. Z pomocą przyszły nam domki na paluszki - rękawiczki. od razu dziecku zrobiło się lepiej. do tego mama dała pyyyyszne żelki i puściła bajke o "kubusiu i baloniku" badz "o baloniku". Teraz zmęczona wydarzeniami Pani Lulu odpoczywa - robi lulu.
witaj zabłąkaną istoto poszukująca w internecie czegoś ważnego.Prawdopodobnie trafiłaś tu przez przypadek więc jeżeli szukasz czegoś bardzo ważnego i nie masz czasu na czytanie mojego bloga w skrócie napisze o czym traktuje. Więc jest to taki sobie pamiętniczek kobiety, która stała sie żoną i matką, której czasami życie wymyka się z pod kontroli
wtorek, 7 kwietnia 2009
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
dla spragniomnych
HazBond w niedziele wieczorem wrócił z Olsztyna.A ciocie wyjechały niestety.
Dziecko płakało przez dobre półgodziny albo i dłużej.Pomocna okazała się kąpiel.
Dziecko płakało przez dobre półgodziny albo i dłużej.Pomocna okazała się kąpiel.
Subskrybuj:
Posty (Atom)