nie jest to jutro tak jak chciałam. Wczoraj wcześniej poszliśmy spać tzn przed 23. dzisiaj mała dała koncert przed spaniem i zasnęła o 22. z racji tego moja robota mocno się przesunęła i obkroiła. oprócz codziennych spraw takich jak zmywanie, rozwieszanie prania, mycie łazienki itp, miałam dzisiaj posegregować ciuchy Lulu ale nie mam już siły.jutro będę musiała się zabrać za to bo ubranka małej już wychodzą z komody. a chyba połowy nie nosi i nosić raczej nie będzie. zastanawiam się czy jej nie zrobić dnia przebierańca i założyć niektóre ubranka których jeszcze nie miała okazji założyć i cyknąć jej zdjęcie. taki mini pokaz mody.
Mała dzisiaj była od rana jakaś nie swoja cały czas chciała siedzieć na kolanach albo chciała być noszona na rękach. W pewnym momencie stwierdziłam że chyba mała jest chora bo nie wiedziałam co robić żeby zaczęła sie zachowywać jak zwykle czyli zasuwać po podłodze i wszystkim się bawić. a dzisiaj co chwile na rekach jak tylko ją postawiłam to płacz.i tak do 15.
o 15 porozwalałam zabawki po całym pokoju i mała zaczęła sie zajmować sama.
HazBond zabrał małą na spacer to sobie chwilkę odpoczęłam - zaczęłam sprzątać :)
jak mała wróciła dał jeszcze popis złości i mnie ugryzła bo jej nie pozwoliłam komputera włączać.po kąpieli ugryzła mnie tez w cycek nie wiem czemu.
po prostu ciężki dzień.
mam nadzieje że jutro lepsiejsze będzie
a teraz żegnam miłych państwa czas spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz