czwartek, 21 lutego 2008

dieta cud

Poszukuje diety cud.

Taniej i bardzo skutecznej a na dodatek nie zajmującej więcej czasu niż mogę przeznaczyć na sikanie.
nie żartuje pomocy!!!!!!!!!!!!!!!!!
ludzie pomocy.

w poniedziałek HazBond jadzie do Poznania na trzy dni, po pracuje w troche tutaj i jedzie znowó na pięć dni do Poznania. Proponował żebym pojechała do rodziców jak jego nie będzie ale nie mogę się zdecydować.
za dużo za i przeciw.
pewnie Sis jak to przeczyta to powie że mnie porąbało, że nie chce jechać do rodziców ale odkąd Lulu chodzi to przebywanie u rodziców jest bardzo męczące i stresujące.dlatego muszę to bardzo uważnie przemyśleć do tego muszę wliczyć podroż pociągiem 7 godz. w jedną stronę.

Chce się z mamą zobaczyć. Ale to bieganie za Lulu mnie przeraża.
gdyby koty się trzymały jednego pokoju i nie łaziły po mieszkaniu jak Lulu nie śpi to by było ok ale nie te oczywiście pod same nogi podlezą i się dziwią że mała je głaskać chce.

znowu jak zostanę sama to może się wezmę za siebie. ostatnio jak HazBond wyjechał udało mi sie zrzucić 1,5kg ale oczywiście po jego powrocie dupa a to obiadek a to jakieś inne dobre cosik.

koszmar. czemu nie mogę sie tak za siebie zabrać jak 4 lata temu.

Boże daj mi siłę żeby sie za siebie zabrać i wytrwać a jednocześnie nie zaniedbywać dziecka.


jak ktoś ma przepis na wzmocnienie słabej silnej woli to poproszę o przepis, no i dieta cud mile widziana.

dla tych co też pragną a nie maja sił całuski i uściski

poniedziałek, 11 lutego 2008

wątpliwości

Zaczynam wątpić w to czy powinnam być matką.
Lulu się dzisiaj przewróciła a dokładniej poślizgnęła na własnym siusiu.Przyuczanie do nocnika chyba musi zostać odsunięte na jakiś czas,a w związku z tym i ulubione zajęcie Lulu - czyli bieganie na golasa - też.
Czuje się jak wyrodna matka.Bo oczywiście mała wywaliła się przy mnie.Wiem że to nie moja wina ale w duszy mnie ściska poczucie winy.
Na razie jest wszystko w pożądku mała zachowywała się normalnie.W nocy będę ją obserwować żeby mieć pewność, że wszystko jest ok.

Szanowny wyjechał na szkolenie do Warszawy więc będę sama przez pięć dni teraz już cztery.
Strasznie nie lubię zostawać sama.Niby nie jestem sama bo zostaje z Lulu ale boje się że sobie nie dam rady. Że zawiodę.

czwartek, 7 lutego 2008

z powrotem

71,8
z powrotem kurki kogutki. zadużo wina .jadła nawet specjalnie nie pojadłam ale i tak przybrałam.
Czy ktoś wie jak to zrobić żeby szybko schudnąć jakieś 5 kg. POMOCY!!!!!!


musieć iść jutro na siłownie albo na jakieś gimnastyki.
apropo w środę byłam na pilatesie - wiem że się to inaczej pisze ale no nie pamiętam jak - w każdym razie fajnie było. Zawsze mnie zastanawia czy faceci tacy sportowcy z krwi i kości są lepszymi kochankami czy szybszymi. jak by ktoś potrzebował wyjaśnienia to nie mam ochoty mieć innego faceta niż Szanowny tylko jak się patrzy na tych co tak ładują na siłowni to sie człowiek zastanawia. jak ktoś wie niech mi napisze.
potwierdzone jest na pewno ci co jogę ćwiczą są długodystansowcami więc panie mogą się porządnie wyszaleć zanim taki eksploduje.

nudy przepraszam.
jakoś tak mnie dopadły dziwne myśli.


A tak to u nas spokój.
Pani LuLu dzisiaj ma chyba niestrawność po serdelku cielęcym. jadła go pierwszy i ostatni raz. ja mam pacie na twarzy żeby podobno złuszczyć naskórek. a Szanowny wali w klawisze jak zwykle.oboje już w pidżamach rąbiemy w klawisze.


Tylko pani LuLu robi lulu.
dziwna sprawa od powrotu z Częstochowy LuLu nie śpi na brzuchu. Bardzo mnie to zastanawia.A może śpi tylko ja śpię teraz mocniej i nie słyszę jak sie odwraca. ciekawe.


dawno nie odwiedzałam strony pierwszej żony i chyba to dzisiaj też mi się nie uda bo muszę iść wreszcie spać.

dobranoc żuczki

wtorek, 5 lutego 2008

śledzik/ostatki/imieninki

70,8
to efekt wczorajszej siłowni i mniejszego apetytu na słodkości.
wieczorkiem przychodzą teście i braty męża.

mam nadziej że się nie objem i nie będzie z powrotem 71.8.

Zapraszam na http://picasaweb.google.pl/Drozdusiowe
są tam nowe zdjęcia Lulu i nie tylko.

sobota, 2 lutego 2008

nici

nie wiem jak waga nie sprawdziłam.
co do sprzątania to chyba mi się udało nie umiem ocenić.
co do gimnastyki to tylko poćwiczyłam myjąc podłogę ścierką nie mopem więc skłony, kucki i takie tam załatwione. gorzej z brzuchem nie za bardzo się na gimnastykował. Może gdybym podłogę umyła tak jak zamierzałam w czasie gdy Szanowny z Lulu byli na spacerze to może bym poćwiczyła. Ale że niedawno skończyłam to na gimnastykę energii mi brak.

no i tyle na mój temat.

co do Lulu to bardzo ładnie mówi tata i mama. i wie o kogo chodzi. i robi cześć i papa. szczególnie lubi to robić na dobranoc. Nauczyła się tego u rodziców rano żegnała dziadka a wieczorem na dobranoc żegnała sie z babcią. i teraz przeniosłam to do nas. rano o ile nie śpimy robimy cześć i papa Tatusiowi a wieczorem musowo Tatuś musi sie pożegnać z Lulu. mała jak ją ubieram robi z daleka do Tatusia papa. Macha rączką oczywiście nie mówi papa, jakoś mówienie papa jej nie wychodzi mimo że to takie proste sie wydaje.

no to tyle co mi się przypomniało.
idę się myć bo jutro robota mnie czeka.
całuski sto dwa

piątek, 1 lutego 2008

postepy

71,8

Walka z kilogramami rozpoczęta.Ciekawe ja długo wytrzymam.
W tym tygodniu udało mi się dwa razy poćwiczyć .Raz we wtorek w fitness klubie A drugi raz dzisiaj a co chyba najważniejsze w domu udało mi się poćwiczyć w domu.ćwiczyłam jakieś 30- 40 min oczywiście brzuch sobie obfoliowałam folią spożywczą i ćwiczyłam bez biegania i skakania żeby dziuni nie obudzić. matko jak jestem z siebie zadowolona.teraz popijam soczki jedno dniowe i sok z buraków hortexu- jutro murowana sraczka ale co tam może schudnę.

Mam nadzieje że uda mi się jutro też poćwiczyć. Grześ jutro nie ma dużo pracy więc zajmie się mała ja dom na głowie będę miała ale może wieczorem będę miała jeszcze siły.w niedziele na pewno mi się nie uda bo teściowie przychodzą i będę miała co robić.

no zobaczymy. a i nie piszcie komentarzy w stylu powodzenia i takie tam bo sie obrażę.
dobranoc papapa

troche fotek

Pierwszy spacer w górach - Piwniczna Zdrój.


Trochę telewizji po ciężkim dniu.( Mała siedzi w szufladzie którą wyciągnęła ze stolika pod telewizorem)