sobota, 3 listopada 2007

Wersalka

Dzisiaj wcześniej.
Mała śpi, pranie rozwieszone, chlebek w piekarniku tylko zostało naczynia pozmywać i siebie pozmywać.
HazBond , jak to sam powiedział, ma sraczkę przed występową w wolnym tłumaczeniu stresa ma.
Ja natomiast mam ochotę już nic nie robić ale nie mogie.

czasami jak sobie tak myślę o moim obecnym życiu to wydaje misie że było by dla mie lepiej jak by Lulu urodziła się w tym roku.
Wydaje mi sie że była bym lepiej zorganizowana, była bym silniejsza i prawdopodobnie nie doszło do wypadku który miał miejsce ponad 6 miesięcy temu. kiedyś w szczegółach o min napisze. Ale na razie nie potrafię.


Tak w zasadzie głównym powodem pisania dzisiaj miało być pochwalenie się, że Lulu wchodzi samodzielnie na wersalkę. No i mam przesrane. Oczy w koło głowy i to za mało.
nie za bardzo wiem co robić żeby nie właziła na wersalkę ale z drugiej strony nie chce jej bronić bo to nowe doświadczenie i umiejętność.


Jak ktoś ma rade to gorąco proszę napiszcie co robić.

Brak komentarzy: