środa, 1 lipca 2009

Kryzys pierwszych dni

Jak to zwykle bywa jak się pochwale to mi do dupy wychodzi. Dziś mija trzeci dzień diety a tu siedzenie w domu się trafiło i co jem a to ciastko a to rodzyneczka i tak ma śniadanie już było 400 kcal a później to już nie wspomnę. do 16 nabiłam limit. na szczęście przyszedł HazBond i sie jakoś opanowałam no ale ciągnie mnie.

1 komentarz:

eM pisze...

Nie daj się.Siedzenie w domu jest straszne, sama to wiem.