Jest już 12 listopada a mnie się cały czas wydaje że dopiero co byłam w aquaparku...
No ale koniec z lenistwem czas się zabrać do roboty.
6 listopada pojechałam do Olsztyna, bo musiałam zęba naprawić( aby go całkiem nie stracić). Nocowałam z lulkiem u Teściów. Pierwsza noc spoko zero problemu z zaśnięciem, w nocy trochę wiercenia się ale nie było źle.
W piątek postanowiłam po dentyście odwiedzić stare śmieci a dokładniej funfele z czwartego piętra. tak też uczyniłam i chyba tu też popełniłam błąd.Mała staneła pod naszymi starymi drzwiami i była bardzo zdziwiona że tam nie wchodzimy. Potem do teściów przyjechał Paweł z Pauliną i Mają. A wieczorem Lulek nie mógł zasnąć. Cały czas usiłowała wyjści z pokoju. Na szczęćie przyjechał HazBond i dołączył do nas. Troche sytuacja sie uspokoiła i mała po chyba 30 może 50 min zasnęła.
Sobota mineła nam na spacerze po Kortowie. Mimo spaceru pani Lulu nie zrobiła w lulu. No i wieczorem zaczął sie koszmar. Lulek na zmiane to raz zadowolony to zmęczony i płaczliwy. po godzinie takiego naprzemiennego nastroju doszło do kumulacji i erubcji płaczu, ale to takiego że bałam się że małej cos jest. była cała czerwona nie tylko na twarzy, z nosa leciał karar, a na dodatek co jakiś czas jakby brakowało jej oddechu- taki bezdech- po czym wybuchała na nowo rykiem. poprostu koszmar. nie wiem ile trwało uspokajanie jej napewno pomogło umycie twarzy chlodna wodą, Odnalezienie kulki, podarowanie jej gumki do włosów oraz zabawa w domek pod kołdrą. Na szczęście po jakimś czasie zasnęła.
Jak to mówią tonący brzytwy się chwyta.
W niedziele zajełam sie pakowaniem , ganianiem po schodach za Panią Lulu, szybkim spacerem.No i naszczęście wieczorem dotarliśmy do gdańska. Dziecko odrazu kazało sobie włączyć " FIFI niezapominajke" i było spokojne jak anioł. Zasnęła bez żadnego problemu.
Problem z zaśnięciem przypisuje paru wydarzeniom :
1. odwiedziny u Tomka, na starych śmieciach i brak możliwości wejścia do starego mieszkania.
2. odwiedziny Mai.
3. brak ulubionych bajek .
4. brak możliwości wprowadzenia rytuałów.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz