piątek, 1 lutego 2008

postepy

71,8

Walka z kilogramami rozpoczęta.Ciekawe ja długo wytrzymam.
W tym tygodniu udało mi się dwa razy poćwiczyć .Raz we wtorek w fitness klubie A drugi raz dzisiaj a co chyba najważniejsze w domu udało mi się poćwiczyć w domu.ćwiczyłam jakieś 30- 40 min oczywiście brzuch sobie obfoliowałam folią spożywczą i ćwiczyłam bez biegania i skakania żeby dziuni nie obudzić. matko jak jestem z siebie zadowolona.teraz popijam soczki jedno dniowe i sok z buraków hortexu- jutro murowana sraczka ale co tam może schudnę.

Mam nadzieje że uda mi się jutro też poćwiczyć. Grześ jutro nie ma dużo pracy więc zajmie się mała ja dom na głowie będę miała ale może wieczorem będę miała jeszcze siły.w niedziele na pewno mi się nie uda bo teściowie przychodzą i będę miała co robić.

no zobaczymy. a i nie piszcie komentarzy w stylu powodzenia i takie tam bo sie obrażę.
dobranoc papapa

3 komentarze:

SzafrAnia pisze...

71,5? co to znaczy? znaczy ja sie domyslam ale zeby tak sie publicznie przyznawac, tez masz odwage :)
foty gitowe, jak zawsze!
caluje

maruda pisze...

niestety 71,8 a nie 71,5

SzafrAnia pisze...

a wez ty nie marudz!
idzie swietnie wiec tylko tak trzymaj, ja wbrew powszechnemu stereotypowi ze jak sie nie ma pieniedzy to sie nie je i sie chudnie, wprost przeciwnie :( wiec jak do kraju wroce to na pewno bede taka potwora co to bedzie musiala czekac na jakiegokolwiek amatora....dobra moze tez zaczne sie odchudzac, bede liczyla kalori i no sweets!
no to sis w kupie razniej, no nie?
calusy