mam problemy natury rodzicielskiej.
Nie mogę się dogadać z Panią LuLu. Od powrotu do domu nie było tak bardzo żłe. Bywały lepsze i gorsze chwile. mało rygoru i obowiązków . Oczywiście że mnie nie słuchała we wszystkim ale jakoś nie było tak żłe jak jest od tygodnia. zaczęło się jakoś po przyjeździe Hazbonda. nie wiem co się stało bo po prosu mała nie słucha żadnej mojej prośby. dochodzi do awantur mała pyskuje. a od kilku dni płacze.
Może tęskni za Tatą, przeżywa jego przyjazd. Nie wiem co robić, jak reagować. Do niedawna jej szłam na rękę ale to i tak nie przynosiło poprawy, wręcz pogarszało sprawę. Dzisiaj mało brakowało i bym jej dała powód do płaczu, Ale po prostu wyszłam. Po 30 min siadłyśmy z Panią LuLu i spisałyśmy wszystkie ważne zasady których trzeba przestrzegać. I tak od jutra wchodzą one w życie na nowo. Jutro je pięknie na dużej kartce wypiszemy i na lodówkę.
zobaczymy jak to zadziała.
Oby była poprawa bo inaczej będzie mnie można do Lublińca wywieść.
2 komentarze:
Kochana, właśnie postanowiłam przywrócić mego boga, który to był na wymarciu. Pisz też dużo bo inaczej nic nie wiem co u was słychać.
Mego boga...jak ładnie mi komórka poprawiła :)
Prześlij komentarz